poniedziałek, 25 stycznia 2021

AAA mogilnicka newsZaczynamy opowiadać historię Szkoły w momencie, kiedy przekwitają kwiaty kasztanów. One wyznaczają czas matur (na wyniki trzeba jednak poczekać do czerwca).

Widzę z okna zakwitające drzewa pachnącej akacji (bo akacja to pora zbliżających się wakacji), czas odpoczynku dla uczniów i nauczycieli.

Myślę, że historia Szkoły jest na tyle bogata i fascynująca, że opowieść o niej zajmie nam czas od kwitnienia akacji AD 2015 do spadających z drzew kasztanów AD 2016, bo wtedy zegar czasu wybije owo 70-lecie bogate w wydarzenia, przepełnione sylwetkami niezwykłych ludzi – czasu Jubileuszu 70 lecia Zespołu Szkół Ekonomicznych w Brzegu.

Prześledźmy te losy, bo warto.

 

Część pierwsza – Zręby

 

6 lutego 1945 roku Brzeg został wyzwolony, choć zacięte walki o Wrocław ciągle trwały, ale dogorywała znienawidzona III Rzesza. Kończyła się jedna z najokrutniejszych wojen II wojna światowa. XX wiek nie szczędził nam owych wojennych doznań. Nie będę tu wymieniała wszystkich, bo jest to najnowsza historia Polski, którą wszyscy dobrze znamy.

Wiosną i z początkiem lata 1945 roku Brzeg jest jeszcze mało zaludniony. Niemieccy mieszkańcy miasta musieli go opuścić, a nowi ciągle napływali. Tak zwane Ziemie Zachodnie (Ziemie Odzyskane) kusiły wielu. Co bardziej operatywni ciągnęli po szaber (zabór cudzego mienia), ci ze wschodu przyjeżdżali w ramach repatriacji, szukać swego nowego miejsca na ziemi. Tu na nowo chcieli stworzyć swoją małą ojczyznę, choć za tą utraconą bardzo tęsknili (Lwów, Wilno). Organizują się zwolna władze i urzędy państwowe. Systematycznie napływa ludność z Polski Centralnej i repatrianci zza Buga, repatrianci z zachodu, gdzie rzuciła ich wojenna tułaczka.

W pełni lata 1945 roku Brzeg zaczyna się ożywiać, otwierane są pierwsze sklepy, piekarnie, wszystko to, co jest konieczne do normalnej egzystencji.

Szczęśliwym zrządzeniem losu ostały się budynki, które poprzednim mieszkańcom służyły jako szkoły: budynek przy obecnej ulicy B. Chrobrego, gdzie w czasie wojny był szpital, budynek przy obecnej ulicy Słowiańskiej, który w czasie wojny podzielił ten sam los. Ostał się budynek szkoły u zbiegu ulic Armii Krajowej i ul. Jana Pawła II – nazwy dzisiejsze. Tyle tylko, że działania wojenne wycisnęły na nich piętno. Budynki szkolne witały wiosnę 1945 roku, strasząc przechodniów, brakiem szyb, drzwi, zdewastowane zewnątrz budynki, ale mury – zręby ostały się. A to było najważniejsze. Ile pracy trzeba było w to włożyć, aby nadać tym obiektom wygląd mogący służyć młodzieży.

Dzisiejszy Zespół Szkół Ekonomicznych był okazałym, pięknym budynkiem, śmiem twierdzić, że wizytówką miasta sprzed 1939 roku.

Organizuje się szkolnictwo miasta: pierwsze dwie szkoły, które otwierają swoje podwoje to:
- Liceum Ogólnokształcące kierowane przez dyrektora Józefa Kaczkowskiego – początek roku szkolnego 3 IX 1945 roku
- Szkoła Powszechna nr 1 – pierwszy kierownik szkoły Andrzej Lubiński, początek roku szkolnego – 3 IX 1945 roku
- W lutym 1946 roku zostaje otwarta Szkoła Powszechna nr 2, której kierownikiem był Józef Rabiega.

W marcu 1946 roku powstała inicjatywa zorganizowania w Brzegu szkoły typu handlowego. Wrocławskie Kuratorium Okręgu Szkolnego (terytorialnie w tym czasie Brzeg należał do województwa wrocławskiego), pismem z dnia 7 marca 1946 roku zleciło doktorowi Franciszkowi Podobińskiemu przygotowanie organizacyjne i stworzenie warunków do uruchomienia Szkoły Przysposobienia Spółdzielczego I stopnia oraz Liceum Spółdzielczego.

Za datę powstania Szkoły uważa się 1 października 1946 roku. Była to data promulgacji i Rozporządzenia Ministra Oświaty o otwarciu Państwowego Liceum Spółdzielczego w Brzegu.

Organizatorem i założycielem Szkoły był doktor Franciszek Podobiński. Szkoła powstawała jak Feniks z popiołów, na gruzach, z wyciśniętym piętnem II wojny światowej. Na każdym kroku w mieście było to widoczne.

W Brzegu można było znaleźć kilku nauczycieli przygotowanych do pracy w szkolnictwie. Uruchomienie kolejnej szkoły było nie lada wyzwaniem. Ale ci pierwsi, ci pionierzy podejmowali ten trud. Tu były bardzo potrzebne ogromne pokłady siły, energii, uporu, chęci ludzi – mających wizję powstania kolejnej szkoły. Takie cechy posiadał dr Franciszek Podobiński.

Już po czterech miesiącach prac organizacyjnych Liceum Spółdzielcze w Brzegu przyjęło pierwszych głodnych wiedzy uczniów.

 

ekonomik arch

 

 

Część druga - Liceum Spółdzielcze

 

Liceum Spółdzielcze było szkołą popołudniową, dla dorosłych i liczyło 26 uczniów. Równocześnie zorganizowano klasę wstępną liczącą 16 uczniów oraz Szkołę Przysposobienia Spółdzielczego I stopnia z 25 uczniami.

Na pomieszczenia dla Szkoły władze administracyjne Brzegu przydzieliły budynek przy ul. Wolności 13. Wymieniony budynek służył uprzednio celom prywatnym (restauracja, sklep, pokój nauczycielski, sekretariat Szkoły, gabinet dyrektora oraz mieszkanie dyrektora). Na parterze urządzono internat szkolny. Ponieważ budynek ten był poważnie uszkodzony na skutek działań wojennych, należało przeprowadzić kapitalny remont. Niestety środki finansowe wyasygnowane na ten cel – były nie wystarczające.

Zbliżał się termin rozpoczęcia zajęć, nabór uczniów był już przeprowadzony, lecz do zakończenia remontu było daleko, na przeszkodzie stał brak funduszy. Dyrektor Franciszek Podobiński zwołał zebranie kandydatów na uczniów przyszłej szkoły i postawił sprawę jasno: o ile nie zdobędziecie kwoty potrzebnej do zakończenia remontu, szkoła w bieżącym roku szkolnym nie zostanie uruchomiona.

Zapisani do Szkoły byli ludzie dorośli, samodzielnie zarabiający, którym ogromnie zależało na kontynuowaniu przerwanej wojną i okupacją nauki. Wykazali całkowite, zrozumienie i jednogłośnie uchwalili zebrać potrzebną kwotę w postaci dobrowolnych składek. Po kilku dniach pieniądze były i przeznaczone zostały na zakończenie remontu.

W dniu 8 października 1946 roku rozpoczęto w Szkole (w godzinach popołudniowych) zajęcia szkolne.

Dyrektor Podobiński nie przyjął żadnych sprzętów szkolnych z remanentów szkół poniemieckich. Zatem ławki, tablice zostały pożyczone ze szkoły ogólnokształcącej. Były to okropne graty (pięcio i sześcioosobowe ławki zużyte, zatem usprawiedliwione było spisanie ich z inwentarza). Z „braku laku” w pierwszym roku nauki sprzęt ten musiał służyć uczniom.

Pozostałe meble dyrektor Franciszek Podobiński przy wydatnej pomocy grona nauczycielskiego pościągał z całego miasta, z opuszczonych, „wyszabrowanych” budynków ( za zgodą oczywiście, Urzędu Likwidacyjnego). Nie trudno chyba wyobrazić sobie jak wyglądała całość.

Dyrektor Podobiński, z pochodzenia rolnik przywiązywał dużą wagę do pracy na roli. Uzyskał przydział dla szkoły terenu na duży ogród warzywny. Ogród uprawiany był przez uczniów, a warzywa i owoce wydatnie przyczyniły się do polepszenia wyżywienia w internacie szkolnym.

Na przełomie 1947/48 Szkoła poniosła dotkliwą stratę: 18 marca 1948 roku zmarł pierwszy dyrektor Szkoły dr Franciszek Podobiński (urodził się 24 lipca 1892 roku w Gorlicach).

Dyrektor Podobiński w stosunku do siebie był ogromnie wymagający: zdyscyplinowany, punktualny, obowiązkowy. Nic więc dziwnego, że człowiek o podobnych cechach charakteru był lubiany przez młodzież szkolną i swoich współpracowników i cieszył się niezaprzeczalnym autorytetem i szacunkiem.

Materiały do artykułu zaczerpnęłam ze wspomnień mgr Sergiusza Krzyżyckiego, pisanych na dziesięciolecie Zespołu Szkół Zawodowych CRS w Brzegu.

 

CDN

Zofia Mogilnicka

 

Dodaj komentarz

Pamiętaj! W sieci nie jesteś anonimowy.

wspomnienia kronika