czwartek, 26 listopada 2020
czarna dupa

AAA mogilnicka newsNieutrudzona kronikarka - Zofia Mogilnicka kreśli historię swojej rodziny. Przybliża losy wujostwa: Henryki i Władysława Puławskich oraz przedstawia sylwetkę ich syna - Wojciecha-Jerzego, wybitnego naukowca.

Siostra ojca - Henryka, o ponad rok młodsza, urodziła się w 1905 roku w Warszawie. W 1930 roku wyszła za mąż za Władysława Puławskiego urodzonego w 1892 roku. Był jednym z sześciorga dzieci Feliksa i Marii z Totwińskich. Uczęszczał do Gimnazjum im. Konopczyńskiego w Warszawie, choć maturę zdawał w języku rosyjskim (1912 rok) w Łowickiej Szkole Realnej w Łowiczu. Nie ma żadnych danych w tamtejszych archiwach, poza informacją, że w 1914 roku archiwum zostało przewiezione do Rosji – ówczesnego zaboru rosyjskiego. Tę tajemnicę pochłonęła również nieludzka ziemia, bo grobu też nie ma.
Wyższe studia ukończył w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w 1926 roku, uzyskując stopień inżyniera rolnika (bez mała 100 lat później na tej samej uczelni rozpoczął studia prawnuk Olaf). Pracował w Izbach Rolniczych i zarządzał majątkami ziemskimi. Ostatnią pracę podjął w cementowni „Wysoka” /ówczesne województwo kieleckie/, skąd 30 sierpnia 1939 roku, jako oficer rezerwy w stopniu porucznika został zmobilizowany. Dzień ten był ostatnim naszym pożegnaniem. Do wojska miał stawić się w Brześciu nad Bugiem.

Pierwsza kartka od ojca przyszła do Warszawy na adres Tamka 21, gdzie mieszkała babcia Puławska (dziadek, który był pracownikiem warszawskich filtrów już nie żył, zmarł w 1937 roku).
Z datą 28 listopada 1939 roku przychodzi kartka ze Starobielska, następna z 5 grudnia 1939 roku o treści: „Kochani moi, Heniusiu, Wojtulku i Albisiu (Albisia to ja). Jestem zdrów i czuję się dobrze”. Kolejna kartka – Starobielsk 6 stycznia 1940 roku zaadresowana „Warszawa, ul. Mazowiecka 7 Towarzystwo Fabryk Portland Cementu WP. Pan Władysław Garlicki, o następującej treści: „Kochany Władku! od dwóch przeszło miesięcy jestem tutaj w warunkach zupełnie możliwych. Niepokoję się tylko bardzo o moją rodzinę, która pozostała w Wysokiej. Wiem, że w miarę Twoich możliwości i warunków nie odmówisz im swej opieki. Pisałem do żony i do matki mojej, dotychczas nie otrzymałem odpowiedzi. Bardzo się tym niepokoję – piszę do Ciebie, licząc, że kartka ta prędzej do Ciebie dojdzie. Proszę Cię też o skomunikowanie się z moją najbliższą rodziną i podanie im wiadomości).” Reszta jest milczeniem.

pulawscy Fotor Collage
Wujostwo mieli dwoje dzieci: Wojciech–Jerzy Puławski – urodzony w listopadzie 1931 roku i Ewa Puławska-Wujcik – urodzona w marcu 1936 roku. Po śmierci wujka ciocia musiała dzieciom zastąpić matkę i ojca. Pracowała w cementowni w Wysokiej - stacja Łazy, pow. Zawiercie.
Wojtek jest absolwentem Liceum Ogólnokształcącego w Zawierciu (1946 – 1950), następnie studiował na Wydziale Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Wrocławskiego (1950 – 1955) student, magister biologii. Stopień doktora habilitowanego uzyskuje w listopadzie 1971 roku, zaś profesora nadzwyczajnego w maju 1980 (na podstawie badań). Na Uniwersytecie Wrocławskim pokonuje szczeble kariery naukowej:
- asystent X – XII 1955
- adiunkt I 1956 – V 1980
- profesor nadzwyczajny od 1980 roku.


W 1981 roku wyjeżdża z Polski i zaczyna pracować w Kalifornijskiej Akademii Nauk – Katedra Entomologii. Mimo, iż w listopadzie 2014 roku ukończył 83 lata, dzień w dzień – poza poniedziałkiem – (także w niedzielę) jest w Akademii. Intensywnie pracuje nad – jak sam twierdzi – dziełem swego życia. Jego pasją są osy. Jest przewodniczącym Wydziału Entomologii California Academy of Sciences.
Posługuje się sześcioma językami: polskim, angielskim, rosyjskim, francuskim, włoskim i niemieckim.

Drugą jego żoną jest Rosjanka - Weronika – wnuczka profesora z Sankt Petersburga, z którym do Jego śmierci prowadził badania naukowe. Wspólnie z Weroniką temat ten opracowali w Europie, Afryce, Australii, Austrii, Belgii, Kanadzie, Egipcie, Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Holandii, na Węgrzech, we Włoszech, w Polsce, w ZSRR, w USA, w Południowej Afryce, Namibii. Można Im obojgu pozazdrościć pasji twórczej, zaangażowania i niebagatelnych osiągnięć. Imponuje mi człowiek, który poświęca życie jednej sprawie i jest jej wierny do końca. Intensywna praca naukowa w wieku 84 lat – budzi podziw. Jest autorem 74 publikacji naukowych (głównie interesują go Grzebaczkowate Blonkówki).


Ciocia Henryka zmarła młodo, miała zaledwie 57 lat. Straszna wojna osierociła wiele dzieci, zabrała mężów żonom skazując je na los matek samotnie wychowujących dzieci. Ewa Puławska – moja bratnia dusza, najcudowniejsza cioteczna siostra, ojca swego Władysława zna z opowieści mamy, babci i przekazów rodzinnych. Takich rodzin było tysiące. Katyń, Ostaszków, Starobielsk i inne sowieckie obozy były miejscem straceń polskich oficerów. Władysław Puławski był jednym z nich.

Każda wojna to koszmar. Pokrętne są losy naszego narodu.

 

Artykuł powstał dzięki przekazowi Ewy Puławskiej–Wujcik, siostry Wojtka, zamieszkałej w Warszawie oraz publikacji zamieszczonej w Internecie – po uzyskaniu zgody Wojciecha Jerzego Puławskiego.

 

Zofia Mogilnicka

 

Komentarze   

 
-3 # dana 2015-08-04 18:46
A co nas obchodzą losy wujostwa owej pani
 
 
+2 # Oj, Dana, Dana! 2015-08-04 21:04
Cytuję dana:
A co nas obchodzą losy wujostwa owej pani

A co nas obchodzą dąsy zakompleksionej hejterki?
 

Nie masz uprawnień do komentowania