poniedziałek, 09 grudnia 2019

jakubow januszBył Gibraltar. Katastrofa gibraltarska z 4 lipca 1943 r. , w której zginął polski Premier i Wódz Naczelny RP gen. Władysław Sikorski oraz najbliższe mu osoby aż nadto przypomina wydarzenia z 10 kwietnia 2010 r.

 

część pierwsza: TUTAJ

 

4. Pakt Sikorski – Eden – Majski.

Apogeum tego uzależnienia nastąpiło po wybuchu wojny niemiecko – sowieckiej w 1941 r. Dla Wielkiej Brytanii był to wygrany na loterii los. Dlatego nie zważając na stan stosunków polsko – sowieckich premier Churchill zadeklarował publicznie bezwarunkową (!) pomoc Wielkiej Brytanii dla walczących z Niemcami Sowietów i już po trzech tygodniach zawarł z nimi sojusz polityczno – wojskowy. Dopiero wtedy stanęła na porządku dziennym sprawa stosunków polsko – sowieckiegich. Stalin nie zamierzał rezygnować ze zdobyczy uzyskanych w wyniku paktu Ribbentrop – Mołotow, co oznaczało utratę przez Polskę połowy przedwojennego terytorium. Dla Polski natomiast konieczność potwierdzenia granicy ryskiej z 1921 r. stawało się kwestią być albo nie być i liczyli w tym względzie na pełne poparcie brytyjskiego sojusznika. Churchill jednak nie zamierzał angażować Wielką Brytanię w obronę integralności terytorialnej Polski. W swoich wspomnieniach pisał: „Naszym ważnym obowiązkiem było poparcie interesów naszego pierwszego sojusznika [Polski – aut]. W ówczesnym stadium walki nie mogliśmy uznać legalności rosyjskiej okupacji terytorium polskiego z 1939 r.  W tym lecie 1941 r., w niecałe dwa tygodnie po przystąpieniu Rosji do walki z Niemcami u naszego boku nie mogliśmy zmusić naszego nowego i poważnie zagrożonego sprzymierzeńca do wyrzeczenia się choćby na papierze okręgów przygranicznych od pokoleń  uważanych przez Rosję jako żywotne dla jej bezpieczeństwa.”

 O takim stanowisku rządu angielskiego Stalin był doskonale zorientowany. Agentura sowiecka w Wielkiej Brytanii była niezmiernie rozbudowana i miała ogromne możliwości. Dla Sowietów pracowała tzw. „piątka z Cambridge”: Kim Philby, Donald Maclean, Guy Burgess, Anthony Blunt i John Cairncross. Guy Burgess był pracownikiem w Kierownictwie Operacji Specjalnych (MI6) zdradzając jej najtajniejsze sekrety Rosjanom. W tej sekcji pracował również Kim Philby kierując podsekcją iberyjską obejmującą również Włochy i Afrykę północną. Anthony Blunt pracował w służbie bezpieczeństwa (MI5) nadzorując m.in. brytyjskie placówki dyplomatyczne. Poglądy Churchilla znalazły praktyczny wyraz w działaniach władz angielskich natychmiast po wybuchu wojny niemiecko – sowieckiej w formie ograniczania swobody polskich polityków w wyrażaniu poglądów na temat stosunków polsko – sowieckich w audycjach radiowych kierowanych do Polaków w kraju (!) za pośrednictwem angielskich stacji. Jak wspomina wybitny polski socjalista dr Adam Pragier, gdy cztery dni po wybuchu wojny niemiecko – sowieckiej miał wygłosić do Polaków kraju przemówienie na temat zmian w polityce międzynarodowej cenzura angielska wykreśliła słowa: „Rząd polski stanął na stanowisku, że logiczny następstwem wojny niemiecko – rosyjskiej powinien być ze strony Rosji powrót do stosunków z Polską, jakie istniały przed 17 września 1939 r. W związku z tym muszą odzyskać wolność polscy jeńcy w Rosji i skończyć się muszą cierpienia tych, których przymusowo wysiedlono.” Rząd angielski zatem od samego początku nie zamierzał ani bronić polskiego stanowiska w sprawie obrony granic wschodnich ani nawet zachować postawę neutralną. Od samego początku szedł w tym względzie na pasku polityki sowieckiej. 

Widoczne to było w okresie negocjacji polsko – sowieckich, które doprowadziły do paktu Sikorski – Majski 30 lipca 1941 r. Gdy polski minister spraw zagranicznych August Zaleski stał twardo na stanowisku obrony integralności terytorialnej Polski sprzed 1 września 1939 r. szef Foreign Office Anthony Eden nacisnął na gen. Sikorskiego by odsunął go od negocjacji i sam narzucił się na mediatora. Dlatego podpisany 30 lipca 1941 r. pakt należałby nazwać nie paktem Sikorski – Majski lecz Sikorski – Eden – Majski, gdyż jego formuła jak najbardziej korzystna dla Sowietów została w zasadzie wymyślona przez Edena. W pakcie nie znalazło się potwierdzenie granicy sprzed 17 września 1939 r. Jedyną korzyścią dla Polski była „amnestia” dla Polaków uwięzionych i zesłanych w Rosji i budowa polskiej armii, lecz i to okazało się zależne do dobrej woli Stalina. Na mocy układu reaktywowano Ambasadę RP w ZSRR. Pierwszym charge d`affair Polski w ZSRR został oczywiście najbardziej zaufany dla gen. Sikorskiego, patron polsko – sowieckiej „ugody” Józef Rettinger. Gen. Sikorski ulegając sugestiom angielskim w sprawie formuły układu był świadom, że stawia suwerenność i byt państwa polskiego pod znakiem zapytania. Dlatego dla zabezpieczenia wymógł na rządzie angielskim notę dyplomatyczną potwierdzającą, że nie uznaje on zaboru przez Sowietów polskiego terytorium. Miała ona zapewnić Polsce poparcie na konferencji pokojowej, która jak spodziewano się, ureguluje sprawy terytorialne po zakończeniu wojny.

Układ ten słusznie spowodował głęboki kryzys w rządzie polskim: minister spraw zagranicznych August Zaleski i gen. Kazimierz Sosnkowski podali się do dymisji, z koalicji rządowej wycofało się Stronnictwo Narodowe, a Prezydent RP Władysław Raczkiewicz odmówił ratyfikacji układu. Układ zaczęli zwalczać również koła piłsudczykowskie w Wielkiej Brytanii i USA. To jeszcze bardziej osłabiło pozycję polityczną gen. Sikorskiego w środowisku polskiej emigracji i tym bardziej uzależniło go od poparcia Anglików. Prasa angielska zaczęła pompować jego popularność w opinii publicznej kreując na wybitnego męża stanu, „rozsądnego” i „postępowego” polityka umiejącego wznieść się ponad dawne uprzedzenia w odróżnienia od wąskich grup hołdującym wstecznym, reakcyjnym poglądom, pragnącym kontynuować politykę imperializmu i ucisku mniejszości narodowych. Równolegle w wielu czołowych brytyjskich pismach przemycało się hasła powrotu do dawnego, dziewiętnastowiecznego systemu wiedeńskiego, który zapewnił Europie prawie wiek pokoju i rozwoju, ale który też zatwierdził rozbiory Polski i ograniczenie jej bytu do niesuwerennego, kontrolowanego przez Rosję Królestwa Polskiego. Nieświadomy tej gry gen. Sikorski zaczyna mimowolnie spełniać funkcję żyranta angielskiej „uczciwości” i sowieckiej „dobrej woli”. Zaczyna wypowiadać się entuzjastycznie o Rosji, jej systemie ustrojowym i oczywiście o rozsądku politycznym jej przywódców. Rząd Polski wysyła do kraju i polskich skupisk na świecie deklaracje, że w układzie z ZSRR nie uznał legalności zaborów sowieckich i stoi na gruncie granic sprzed 1939 r., co jest prawdą połowiczną, gdyż nie dotyczy ona strony sowieckiej ani brytyjskiej. 

Sytuacja komplikuje się, gdy stojąc na gruncie legalności swoich zaborów z 1939 r. rząd sowiecki zaczyna w notach dyplomatycznych brutalnie domagać się uznania ich również przez stronę polską. Nie uznaje obywatelstwa polskiego mieszkańców polskich Kresów i zaczyna ograniczać wypuszczanie Polaków z łagrów oraz werbunek do polskiej armii, której dowódcą został gen. Władysław Anders. Z mirażu 300 – tysięcznej armii został około 85 – tysięczny II Korpus Polski sformowany dzięki ogromnej energii gen. Andersa i również poświęcenia polskich żołnierzy, którzy musieli dzielić na kilka stale przez Sowietów ograniczane porcje żywnościowe. Po ewakuacji II Korpusu na Bliski Wschód żądania i ataki sowieckie na Polskę stają się jeszcze bardziej nachalne. Rosja brutalnie domaga się od Polski połowy terytorium. Komuniści w Wielkiej Brytanii i USA oraz sowieccy agenci wpływu prowadzą nagonkę na reakcjonistów i „faszystów” polskich skłócających narody zjednoczone w walce z Hitlerem. Pod presją Churchilla gen. Sikorski i Rząd RP ukrywają te fakty przed opinia publiczną w Wielkiej Brytanii i walczącym kraju oraz prezentują umiarkowane stanowisko starając się nie drażnić Stalina obroną polskich praw do swego terytorium.

Żądania Rosji i postawa polskiego rządu wzbudzają jednak coraz większe zaniepokojenie i ferment w środowiskach polskich na Zachodzie. Publicystykę Cata Mackiewicza czy Matuszewskiego można było zignorować, ale nie można było już przejść do porządku dziennego nad wzburzeniem wśród żołnierzy II Korpusu, którzy w większości pochodzili z Kresów a podczas niewoli w łagrach dobrze poznali sowieckie okrucieństwo i perfidię. Nikt z nich nie chciał nawet słyszeć, o jakichkolwiek ustępstwach wobec Sowietów.

 

5. Gibraltar z cieniu Katynia.

 

Dnia 11 kwietnia Agencja Transocean podała informację o odnalezieniu w okolicach Katynia szczątek około 10 tys. polskich oficerów. Dwa dni później informację tę powtórzyło niemieckie radio oskarżając o tę zbrodnię NKWD. Informacja ta był szokiem dla Polaków, ale również dla Sowietów nie spodziewających się ujawnienia tej zbrodni oraz Anglików i Amerykanów, którym fakt ten znacznie utrudnił propagandę o Stalinie jako „wujku Joe”, który tak dzielnie pomaga Anglii w walce z Niemcami i krzewi postęp w Europie wschodniej. W Wielkiej Brytanii i USA już wówczas nałożono cenzurę na informacje o zbrodni katyńskiej i sowieckiej odpowiedzialności. Rząd RP zwrócił się jednak do MCK w Genewie i zbadanie tych szczątków przez niezależnych ekspertów. Taki wniosek wystosował również rząd niemiecki, który akurat w tej kwestii miał czyste ręce. Posłużyło to Stalinowi jako pretekst do oskarżenia Rządu RP o współpracę z Hitlerem i zerwania stosunków dyplomatycznych w Polską. W ten sposób polityka gen. Sikorskiego ulegania angielskim sugestiom i obietnicom, poświęcania interesów polskich na ołtarzu „wielkiej koalicji” poniosła całkowitą klęskę. 

Gen. Władysław Sikorski nie był politykiem tak przenikliwym jak np. Józef Piłsudski czy Roman Dmowski, był jednak patriotą i człowiekiem honoru w całym tego słowa znaczeniu. Choć kontynuowanie jego polityki wobec Rosji i Anglii było już nonsensem, nie chciał przyznać się do pełnej porażki. Dlatego z tym większym oporem i determinacją bronił swej linii politycznej i zarzekał się, że nigdy nie zgadzał się na jakiekolwiek ustępstwa terytorialne na rzecz Sowietów. Od tego momentu stał się już dla rządu angielskiego niepotrzebnym balastem. Gen. Sikorski z napompowaną przez brytyjskie media popularnością realizujący angielską rację stanu był dla rządu angielskiego jak najbardziej pożądany. Ten sam gen. Sikorski broniący polskiego terytorium państwowego stał się dla Anglików, którzy wcześniej sporo w niego zainwestowali – nawet niebezpieczny. Jego uczciwość i swego rodzaju prostoduszność mogła zareagować w sposób nieobliczalny, gdyby do jego wiadomości dotarła prawda, że rząd angielski nie po to dawał mu swe poparcie, by utrudniał mu porozumienie kosztem Polski, lecz właśnie aby je ułatwiał i dobrowolnie godził się na odegranie roli ostatniego króla. Sikorskiemu taka rola bynajmniej nie odpowiadała. 

Gen Sikorski zawiódł Anglików jeszcze w inny sposób. Po zerwaniu stosunków z Polską i oskarżeniu jej o kolaborację z Niemcami Stalin postawił warunek, że przywrócenie dawnych relacji polsko – sowieckich będzie możliwe po usunięciu z rządu polskiego „elementów faszystowskich”, za których uważał m.in. Prezydenta Raczkiewicza, gen. Mariana Kukiela i gen. Władysława Andersa. Były ambasador RP w ZSRR prof. Stanisław Kot przebywający w Jerozolimie przesyłał do Londynu alarmujące wieści o buntowaniu przez gen. Andersa żołnierzy i ich wzburzeniu na Rząd RP w związku z jego polityką wobec Sowietów. W końcu maja 1943 r. gen. Sikorski wybrał się na inspekcję II Korpusu na Bliskim Wschodzie. Spotkania i rozmowy z żołnierzami dodały mu otuchy, gdyż żołnierze dali mu dowody swego zaufania i lojalności a wymiana poglądów z gen. Andersem rozwiała jego obawy o możliwość buntu wśród żołnierzy. Zapowiedział wtedy zmiany w rządzie, ale polegające głównie na usunięciu z niego intrygantów siejących nieufność między wojskiem a rządem. Było zatem wielce prawdopodobne, że po powrocie do Londynu wzmocniony poparciem wojska gen. Sikorski będzie mógł znacznie efektywniej bronić polskich interesów. Być może tym właśnie podpisał na siebie wyrok.

Wracając z Bliskiego Wschodu gen. Władysław Sikorski musiał zatrzymać się w Gibraltarze. Do Londynu miał odlecieć samolotem 4 lipca 1943 r. około godz. 2300. Towarzyszyło mu ponad 20 osób najbliższych współpracowników (dotychczas nie ustalono pełnej listy pasażerów), w tym córka Zofia Leśniowska. Samolot kilka minut po starcie uderzył w wodę. Wszyscy pasażerowi zginęli z wyjątkiem czeskiego pilota Eduarda Prchala.

Śledztwo angielskie w sprawie tej katastrofy pod pewnymi względami do złudzenia przypomina obecne śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Na samym początku aby podnieść wrak samolotu z płytkich zresztą w tym miejscu przybrzeżnych wód użyto miejscowych nurków, którzy podnosząc wrak uszkodzili go, wskutek czego jego część podryfowała z falami. Po podniesieniu go wskutek błędu opuścili go z powrotem na dno, spowodowało jego dalszą destrukcję. Po wyciagnięciu go przy pomocy marynarzy brytyjskich okazało się, że jest on zdekompletowany – wydobyto tylko skrzydło i przyrządy sterownicze. Trudno było więc zbadać dokładnie przyczyny katastrofy bez odzyskania całości wraku. Dziwna okazała się też rola czeskiego pilota, który jak się okazało, uratował się, gdyż miał ze sobą sprzęt ratowniczy, który pilotom wiozącym samolotów pasażerskich nie dawano. A jeśli jemu taki sprzęt dano, dlaczego nie dostarczono go gen. Sikorskiemu i jego współpracownikom. Również w zeznaniach Prchala są pewne istotne sprzeczności. W pierwszym przesłuchaniu zeznał, że samolot podczas lotu z Kairu do Gibraltaru nie miał żadnych usterek, a później mówił, że ster  wysokości został zablokowany. Konkluzje angielskiej, jak i polskiej komisji badającej katastrofę gibraltarską później stwierdziły, że nie doszło do sabotażu wskazującego na zamach, ale też że nie można stwierdzić, co było przyczyną tej katastrofy. 

Nie jest to jedyna zagadka. Okolicznością dającą wiele do myślenia jest fakt, że w tym czasie funkcjonariuszem MI6 odpowiedzialnym za zabezpieczenie wywiadowcze bazy brytyjskiej w Gibraltarze był właśnie Kim Philby wspomniany wcześniej agent sowiecki (jeden z piątki z Cambridge). Nie wyjaśnione jest też, dlaczego wspomniany wcześniej alter ego gen. Sikorskiego Józef Rettinger, który towarzyszył mu jak cień we wszystkich jego podróżach, opuścił go akurat w tej ostatniej. Nie było też w tym czasie tajemnicą dla wywiadu zarówno polskiego, jak i angielskiego, że Hiszpania, a szczególnie Gibraltar były pełne jawnych i ukrytych komunistów i wszelkiej maści lewicowców sympatyzujących z Rosją sowiecką. Zmontowanie więc kombinacji operacyjnej w celu zamordowania w sfingowanej katastrofie lotniczej niewygodnego polityka nigdzie nie miała tak sprzyjających warunków, jak właśnie na tym terenie.

Komu mogło najbardziej zależeć na śmierci gen. Władysława Sikorskiego? Śmierci takiego człowieka, będącego dla wolnego świata symbolem Polaków walczących o niepodległość i całość swego państwa nie można oddzielić od kontekstu toczącej się w tym czasie na wielu poziomach walki o nowy kształt polityczny Europy i świata. Rosja sowiecka, USA i Wielka Brytania walcząc wspólnie z Niemcami i ich sojusznikami miały całkowicie sprzeczne koncepcje powojennego porządku. Rosja przygotowywała się do rozciągnięcia swej dominacji nad całą Europą środkową, albo nawet dalej, jeśli będzie taka możliwość. Wielka Brytania i USA skłonne były uznać hegemonię Rosji w Europie środkowej, na podobieństwo sytuacji z okresu sprzed I wojny światowej, przy zachowaniu pozorów demokracji, gdyż tylko wzmocniona i przesunięta bliżej Niemiec Rosja mogłaby być zabezpieczeniem mocarstw anglosaskich przed ponownym zagrożeniem z ich strony. Ich główne zainteresowania kierowały się w tym czasie w stronę Azji i Dalekiego Wschodu. Z kolei bardzo wpływowe koła finansjery powiązane z różnymi lożami wolnomularskimi roiły o zjednoczonej Europie od Atlantyku do Pacyfiku i astronomicznych zyskach, jakie można byłoby osiągnąć po zbliżeniu Rosji do Zachodu (przykładem była zawrotna kariera słynnego miliardera amerykańskiego Armanda Hammera). W żadnej z tych koncepcji nie było miejsca na Polskę, o jaką walczył gen. Sikorski i stojący za nim naród, na Polskę większą niż Królestwo kongresowe ustanowione na kongresie wiedeńskim. Dlatego gen. Sikorski broniący praw II Rzeczpospolitej do suwerenności i integralności terytorialnej, posiadający kłamliwe zobowiązania angielskich polityków do wspierania polskich interesów wobec Rosji musiał zginąć. W ten sposób zamach gibraltarski podobnie jak napaść 17 września mógł być praktycznym skutkiem złowrogiego sojuszu tym razem Wielkiej Brytanii i ZSRR, które w równym stopniu zainteresowane były osłabieniem i okrojeniem państwa polskiego dopasowanego do nowego systemu równowagi europejskiej, któremu gen. Sikorski i jego popularność stała na przeszkodzie. Po jego śmierci rząd brytyjski skutecznie się postarał, by jego miejsce nie zajęła jednostka zbyt wybitna, która potrafiłaby skutecznie utrudnić jego grę z Sowietami o nowy podział Europy. 

Nie jest zatem chyba przypadkiem, że najważniejsze decyzje, które tak tragicznie zaciążyły nad Polską pod koniec wojny zapadły kilka miesięcy po katastrofie gibraltarskiej – w Moskwie i Teheranie w listopadzie 1943 r. Ani Rząd Jego Królewskiej Mości Jerzego VI ani Prezydent USA Franklin Delano Roosvelt nie uważali za konieczne powiadomienie o nich nowego premiera Stanisława Mikołajczyka. Przez cały niemal rok 1944 odgrywano wobec Polaków komedię dobrych sojuszników, dopuszczono do wykrwawienia się żołnierzy polskich pod Monte Cassino, Arnhem, w Warszawie i dopiero w październiku 1944 r. poinformowano Premiera RP na Uchodźstwie, że Polska została podzielona jeszcze przed rokiem. 

Warto też przypatrzyć się dalszym życiorysom osób, które los w tajemniczy sposób zetknął z gen. Sikorskim i katastrofą gibraltarską. Kim Pihlby został zdemaskowany jako agent sowiecki dopiero 20 lat później i uciekając przed odpowiedzialnością schronił się w Związku Sowieckim. Tam otrzymał obywatelstwo sowieckie – 3 lipca 1963 r. i tam też zmarł w 1988 r. Do końca życia był przekonany, że służąc wywiadowi sowieckiemu realizował również dobrze pojęty interes swej ojczyzny – Wielkiej Brytanii. 

Inaczej potoczyły się losy Józefa Rettingera. Po zakończeniu wojny jego wpływy w państwach anglosaskich jeszcze bardziej wzrosły. Zaangażował się w Ruch Europejski, był jednym z inicjatorów i organizatorów kongresu europejskiego w Hadze w maju 1948 r., któremu przewodniczył Winston Churchill i który zapoczątkował działalność tzw. Rady Europy. W 1954 r. zainicjował powstanie tzw. Klubu Bilderberg skupiającego najbardziej wpływowe osobistości ze świata gospodarki, polityki i kultury z całego świata. Był jego stałym sekretarzem aż do śmierci w 1960 r. Na łożu śmierci miał wyznać, że przez całe życie pracował nad przełamaniem wszelkich przeszkód i barier, które utrudniają porozumienie i współpracę międzynarodową. Czy jedną z nich była tzw. kwestia polska?

 

Janusz JAKUBÓW

 

Komentarze   

 
0 # j@k 2015-07-22 06:52
Dlaczego Brytyjczycy mieliby przedkładać polski interes ponad interes własnego państwa? Naiwnością jest sądzić że silny obroni słabego w obliczu zagrożenia. Dlatego pilnowanie własnych interesów narodowych jest podstawowym obowiązkiem polityków - jeśli tego nie czynią - sprzeniewierzaj ą się swojemu ludowi. To jest proste jak drut.
 

Nie masz uprawnień do komentowania