czwartek, 24 września 2020
l.tomczukNiedoskonałą pracę samorządu można częściowo tłumaczyć kiepskim wykształceniem i brakiem odrobiny talentu u ludzi zamujących się polityką.
Prawda jest brutalna. O mandaty społecznego zaufania walczą osoby zupełnie nie zważające na obciach w jakim uczestniczą. Do politycznej roboty pcha się - polecę klasykiem - przypadkowe towarzystwo.
 
Paru znajomych twierdzi, że powinienem wreszcie w wyborach wystartować i zadać bobu wszystkim obśmiewanym. W takich sytuacjach obnażam skrywaną słabość. Do polityki nie pcham się ze wstydu: nie miałbym wyborcom nic do zaproponowania. Jakoś nie widzę się na niekończących się posiedzeniach (bo zaziewałbym się z nudów) i nie umiałbym układać się z politycznymi koteriami (bo spaliłbym się ze wstydu do reszty). Trzeba by było przecież kadzić komuś tylko dlatego, że zaproponował ciepłą synekurę, np. wiceprzewodniczącego z dostępem do mikrofonu i inkasującego parę stówek więcej od radnych grzejących ławy opozycji. Na przykładzie brzeskich elit jestem w stanie wskazać parę osób, które podobnych dylematów nie mają. Zawiesiwszy na kołku ideologiczne przekonania odgrywają polityczny kabaret.

Skoro zboczyliśmy do kabaretu warto pochylić się nad Janem Pietrzakiem, zasłużonym patriocie prawicy, którego kariera zapikowała w dobie wczesnego Gierka. Potem było już mniej śmiesznie. Świat pana Janka zawalił się wraz z krachem komunizmu i nastaniem "wymarzonego" kapitalizmu. Wtedy ów artysta podjął decyzję o kandydowaniu na urząd prezydenta RP. Powie ktoś, że kabareciarz Pietrzak wystartował dla jaj. A to mylny błąd. Autor ponadczasowego songu "Żeby Polska była Polską" nie może robić za trefnisia. Prezydentem pragnął zostać z całego serca, tylko przypadkowe społeczeństwo zagłosowało nieprzypadkowo. W kontekście historycznym taka kandydatura jawi się groteskowo, a niczego nieodpuszczający Pietrzak w grotesce ugrzązł na zawsze.

Ukoronowaniem osobliwej kariery jest honor Człowieka Roku 2012 nadany przez Tygodnik Solidarność. Laureat Jan Pietrzak monologizuje: "Zbierzmy się, huknijmy, tupnijmy i zmieniajmy Polskę na lepsze. Zobowiązuje nas do tego hasło Wolnych Polaków: Bóg Honor Ojczyzna!". Dodaje coś jeszcze: "Namawiam, żebyśmy następny rok traktowali jako rok wielkiej szansy". Dramatycznie zwietrzały dowcipniś, dziadzia "bezdomnego kabaretu" wzywa lud na barykady, strasząc przy okazji Ruskiem i Niemcem. Ot, pietrzakowy dowcip, w którym zabrakło mądrości Charliego Chaplina: Ci, co rozśmieszają ludzi są cenniejsi od tych, którzy każą im płakać.

W siwej głowie pana Janka nie mieści się, że w międzyczasie wyrosły zastępy śmieszniejszych odeń Polaków, choćby wschodząca gwiazda Stand-up'u Abelard Giza, nie zapominając o zabawnym Ani Mru-Mru, czy Kabarecie Moralnego Niepokoju. Dzisiaj karty rozdają wnuki pana Janka, a ze zbliżonego pokolenia dają radę wciąż zabawni - Maria Czubaszek oraz Andrzej Poniedzielski z Arturem Andrusem. Pietrzakowy talent już dawno powinno się złożyć w Mauzoleum Politruckiej Satyry.

Przybijmy jednak do mariny przy naszym Brzegu. Jako widz czuję się tutaj niczym na spektaklu tworzonym przez mocno zgranych aktorów. Posiwieli, obwisły im podbródki i widowiskowo są atrakcyjni inaczej. Wiem, wiem - polityczne teatrum nie powinno być śmieszne. Do śmiechu potrzebny jest dystans. Dowcipnym jest ten, kto potrafi śmiać się sam z siebie. Bo brak poczucia humoru nie zawsze jest dowodem powagi - powiedział Antoni Słonimski. Brzescy aktorzy są tragikomiczni. I lepiej nie zagłębiajmy się w ich artyzmie. Możemy zasmucić się na śmierć.
rezyser

Z roli wielkiego aktora brzeskiej polityki wyrósł nasz burmistrz i działa ostatnio jako... reżyser.  Ale to normalne, po latach gwiazdorzenia znudził się scenicznymi dechami i zapragnął reżyserować. Najzwyczajniej chce wszystkim rządzić. Zgraję aktorów, czyli radnych, uznaje za beztalencia, a w jednostkowych przypadkach nieoszlifowane diamenty. Niczym bohater "Psów" Pasikowskiego leci kultową frazą: "Nie chce mi się z wami gadać" i pisze... list za listem.  Ustawia towarzystwo aż miło i wychodzi z tego niezły kabaret.

Swego czasu na tej witrynie objawiliśmy światu niepospolite kwalifikacje reż. Wojciecha Huczyńskiego. To cichy doktor nauk, który tytułem w ogóle się nie chwali. Jestem przekonany, że zaszczytny stołek zdobył właśnie dlatego, że konkurenta przewyższał kwalifikacjami. Myślę, że na doktoracie nie powinien spocząć. Osiągnął niemało i czas na habilitację. Pojawiła się w tym względzie jaskółka nadziei. Pewnie nie spostrzegliście, przywołam więc notkę z Gazety Wyborczej.

Prof. Ryszard Knosala, z Politechniki Opolskiej, został członkiem Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów Naukowych. Ogólnopolskie wybory do tego elitarnego grona odbyły się pod koniec minionego roku.
 
- Zwykle wybory te wygrywają profesorowie z dużych ośrodków akademickich. Tym razem i ja dołączyłem do tej grupy, naukowiec z - było nie było - mniejszego ośrodka akademickiego - mówi prof. Knosala.

Znalazł się on w gronie osób mających opiniować decyzje o stopniach naukowych w naukach technicznych, dyscyplina inżynieria produkcji. Cały tekst: KLIKNIJ

A co to ma wspólnego z brzeskim reżyserem? - zapytacie. Prof. Ryszard Knosala to nasz senator, który otrzymał swego czasu list otwarty od odmawiającego mu lokum burmistrza, który teraz mógłby się zrehabilitować. Jak? Wystarczy przeprosić za okazany przez doktorka tupet i przystąpić do ewentualnej habilitacji. Pan senator prof. Ryszard Knosala to z pewnością ludzki naukowiec. I kto wie - może nawet lubi kabaret.

Komentarze   

 
0 # Goga 2013-01-07 21:28
Czas obrazić się na Stępnia i całe Radio Opole
radio.opole.pl/.../...
 
 
0 # artur andrus 2013-01-08 08:40
czy andrus to pokolenie pietrzaka?? LT chyba nie....
 
 
0 # LT 2013-01-08 09:13
Pęknąć z dumy, że sam Artur Andrus czyta moje wywijasy, to za mało! Rzeczywiście wtopka z tą grupą wiekową. Andrus to inne pokolenie. Jego matką mogłaby być Maryla Rodowicz, a pan Janek pradziadkiem, po linii Mieczysława Fogga ;-)
 
 
0 # Franko 2013-01-08 12:52
Proponuję, aby doktorek Huczyński zabrał wreszcie swoje zabawki i poszedł bawić się do innej piaskownicy. Tam "redaktor" przyklęk będzie podawał mu wiaderko z piaskiem, Beatka wykopie w piasku kanał dla wody z Odry, a przyjaciel skowronek wybuduje barkę, którą wszyscy razem odpłyną z Brzegu. Już niedługo wiosna i roztopy podwyższą poziom wody w Odrze. Liczę na dużą falę ...
 
 
0 # lesio 2013-01-09 08:51
LT co wypociny to wtopka...
 
 
0 # Kazimierz 2013-01-09 09:31
brawo panie Leszku
 
 
0 # XXX 2013-01-09 14:54
Franko !!! śmieszny jesteś i żałosny!!!.
 
 
0 # Weź i zrozum 2013-01-09 18:39
Njalepszy kawałek jaki o Brzegu czytałem ;-)
 
 
0 # xxx 2013-01-10 12:41
a kawałek o Lesiu bez pana znasz???
 
 
0 # AA 2013-01-10 21:46
LT nie chcesz adoptowac zwierzaka?
 
 
0 # Klawiatura 2013-01-11 08:06
spalić sie ze wstydu to można jak sie zostało klawiszem w czasach stanu wojennego i ogólnie w tamtym okresie
 
 
0 # wladek 2013-01-11 08:49
LT ty byłeś klawiszem???
 
 
0 # XXX 2013-01-11 09:15
Niagara hipokryzji Platformy Obywatelskiej. "Po 5 latach, gdy pod rządami Platformy liczba fotoradarów zwiększyła się do 400"opublikowan o: wczoraj, 23:14
Drogi są coraz gorsze, ale na ulicach pojawiły się fotoradary. Polacy mają być kontrolowani w każdym miejscu. Tylko facet, który nie ma prawa jazdy, może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi.

Działacze Platformy Obywatelskiej twierdzili, że instalowanie fotoradarów to budowanie policyjnego państwa przez PiS.

Po 5 latach, gdy pod rządami Platformy liczba fotoradarów zwiększyła się do 400 (wzrost prawie czterokrotny w stosunku do 2007 r.!), śpiewka jest już inna. Teraz marszczą czoła i głosami pełnymi zatroskania opowiadają na konferencjach prasowych, że fotoradary są bardzo potrzebne, gdyż chodzi o bezpieczeństwo, zdrowie i życie obywateli. Oburzają się na twierdzenie, że rząd kosztem kierowców chce latać dziurę budżetową, ale jednocześnie minister finansów Jacek Rostowski założył znaczący wzrost wpływów do budżetu z kar nakładanych na kierowców (w 2013 r. chce uzyskać z mandatów aż 1,5 miliarda złotych!)

W tym stanie rzeczy aktualności nabrał stary dowcip o krasnoludkach znad wodospadu Niagara. W nadwiślańskiej, nieco zmodyfikowanej wersji brzmiałby on obecnie tak: Dlaczego polskie krasnoludki mają takie wielkie nosy i płaskie czoła? Bo rano wstają i wciągają powietrze, a potem walą się rękami w czoła wykrzykując "Przecież to hipokryzja Platformy Obywatelskiej!" .

 
 
0 # R. Górski 2013-01-11 10:23
Poczucie humoru maleje wraz z wysokością zajmowanego stanowiska.
 

Nie masz uprawnień do komentowania