poniedziałek, 06 kwietnia 2020

jaroslaw-borysTak. Ale nie chodzi tu o jakieś choroby zakaźne czy nie. Gorzej. Mowa tu o rzece pełznącej przez Brzeg. I rzec trzeba, że to stworzenie nad wyraz złośliwe. Człowiek chce dobrze, a ona sobie jaja robi. Świnka! Oto nakładem niemałych środków finansowych, w pocie czoła i innych członków, powstała Marina. Tylko nie mylić z utworem Francesca Napoli. Chodzi o sławetny port w Brzegu. Stawia się więc Marinę, by Odrę bardziej doceniono, by ją bardziej wyróżnić dla miasta i nie tylko, by jakieś nowe towarzycho jej napatoczyć, bo wędkarzami na dłuższą metę można się znudzić. A ona co? Tak się odpłaca burmistrzowi za jego dobre serducho? Zamiast z wdzięczności potulnie płynąć w swym korycie (tylko bez aluzji politycznych proszę), zamiast radośnie falować i pluskać o brzegi, to co? Piaskiem po oczach! I to jeszcze komu. Rybom! I to w jakiej ilości tym piachem! Że pod koniec lipca statek osiadł na mieliźnie, ku uciesze kaczek. Tak! Tyle piachu, że poczciwe statuchno z Mariny wryło się w piach denny niczym dzik w ściółkę, i stanęło. Tyle piachu! Stary koń, a właściwie stara konina z tej Odry, a ciągle tym piaskiem się bawi. Jak dzieciak. Wstyd i hańba. No. Ale my nie damy się Odrze. Na przyszłość statkom w brzeskim porcie trzeba doprawić koła. Ot, co! Najlepiej z ciągników marki Ursus, Zetor etc. - konkretne, masywne. A jeszcze lepiej z wozów drabiniastych - nie ma jak naturalne tworzywo. I wtedy niech ta Odra zasypie samą siebie piachem. A brzeska flota będzie kursować jak gdyby nigdy nic. Bez łachy, niewierna ty...
Choć zaraz... zaraz... Rozpędziłem się z takim okrutnym najazdem na Odrę, a może ona Bogu ducha winna? Czy rzeczywiście? No bo patrząc na problem Mariny z szerszej perspektywy, to nie jedna rzecz może zadziwić. No tak. Port. Taka głęboka idea na tak płytką wodę? Z całym szacuneczkiem - czy komuś tutaj nie poplątała się jakaś kolejność działań? Bo moim przeskromnym zdankiem, najpierw brzegi Odry powinny przypominać bardziej cywilizowane miejsce na świecie. Przypuszczam, że moda na parodię dżungli w krajobrazie nadodrzańskim raczej się nie przyjmie. A rejsy krzakoznawcze nie będą nazbyt pociągające. Obecnie w dużej mierze, płynąc Odrą, cały krajobraz przysłania beznadziejna monotonia krzaków. Żeby przynajmniej raz na jakiś czas dla atrakcji jaka goła baba tam stała i machała, lub facet (żeby kobiety nie były pokrzywdzone). Ale nie... w krzakach? Takie one gęste, że nawet nie ma jak tam poświntuszyć. Żadnego pożytku z nich nie ma. I dużo komarów. Ogóle dyskomfort.
Po ucywilizowaniu brzegów Odry, kolejna rzecz to pogłębienie koryta rzeki. Sprawa nieodzowna. Przynajmniej w tych miejscach, które zagrażają pojawieniem się mielizn. No i w trakcie pogłębiania koryta - właśnie wtedy - można było uruchomić budowę Mariny. I nie byłoby żadnych niespodzianek. Statki spokojnie mogłyby kursować do Oławy i z powrotem bez strachu, że dennie zaryją, albo bez perspektywy doprawiania im kół. Lud mógłby podziwiać krajobrazy podczas rejsów i napawać się nimi do woli. I byłoby w miarę ok. Tymczasem całe przedsięwzięcie rozpoczęto od końca. I chyba go nie skończono. Chyba. Bo Marina stoi, ale Odra płytka, na brzegach dziewicza puszcza. I najweselsze jest to, że nikt tym się nie przejmuje. A mieszkańcy jak chcą, to sobie mogą w kajaku wiosłami pomachać. Tylko chętnych jest niewielu. W upalone dni ludzie wolą popluskać się w wodzie. To chyba bardziej naturalne niż smażenie się w kajaku. A może zamiarem całego projektu było zbudowanie Mariny dla kajaków? Tylko po co? Już lepiej było doprowadzić do użytku basen przy ul. Korfantego. Tam można było popływać, pociechy mogły się popluskać w bezpiecznym brodziku. Tam też były kajaki, a także rowery wodne.
Tymczasem w Brzegu brak basenu odkrytego, na Marinie pusto, a co niektórzy kąpią się w Odrze. Bo nie ma gdzie. Nie ma gdzie! I jaka to atrakcja z Mariny? Że raz w roku jakiś spływ...? Jakaż atrakcja na resztę dni? Może w papierach urzędniczych. Oooo zbudowało się - patrzta, podziwiajta i chylta czoła. Cóż, niewielka to pociecha i mały pożytek dla mieszkańców, gdy temperatura sięga 40 stopni w cieniu. Ale jak widać - to mało istotne. Nie ważne. Zawsze można zrzucić winę na Odrę. Że taka z niej świnka. Niewdzięczna i płytka. Jak niektóre pomysły władz Brzegu. Się dobrali!

 

Komentarze   

 
0 # Guest 2013-08-07 09:36
Odra to świnka, śmieci - świństwo, a nasza władza to trzoda o której kiedyś Jerry pisał w felietonie "O hodowli". Żyjemy w chlewiku.
 
 
0 # Konrad 2013-08-07 13:36
Brawo Jerry czekamy na więcej!
 
 
0 # anias54 2013-08-07 14:08
Czemu akurat świnka?Świnka atakuje obszar obok organów słuchowych to może dlatego,że władza najchętniej słucha samej siebie,chyba,że podsłuchuje?Ale świnka to taka wdzięczna nazwa,taki malutki,różowiu tki prosiaczek.Kied yś się mówiło "grób,kiła,mogi ła"to może Odra to kiła?Przyjemnoś ć krótka a wstyd i leczenie kosztowne,poza tym trzeba kontakty odtajnić.
 

Nie masz uprawnień do komentowania