piątek, 03 kwietnia 2020
pokoj_z_widokiem_2Pokój z widokiem na Dunnes Stores to zbiór literackich reportaży, poświęconych życiu naszych rodaków, mieszkających w Irlandii. Autor pokazuje nam Zieloną Wyspę taką, jakiej nie zna przeciętny czytelnik: wyspę szczęśliwą, ale czasem też wyspę nonsensu.



Książka jest więc o miejscu, ale przede wszystkim o ludziach: Irlandczykach, Polakach, ale także przedstawicielach innych nacji, w ich wzajemnych, skomplikowanych relacjach. Świat emigracji w książce Łukasza Ślipko to świat kulturowych zderzeń, ale także zderzenia kultur. To historia i polityka przemieszane z prozą codziennego życia. Namysł nad ważkimi kwestiami towarzyszy tak trywialnym czynnościom jak poszukiwanie mieszkania. A że tym mieszkaniem można człowieka wykończyć nie gorzej, niż siekierą, to zupełnie inna sprawa. Zdając sprawę ze swoich wyspiarskich peregrynacji, autor jednocześnie zadaje pytanie o sens emigracji oraz jej oczywiste i nieoczywiste motywy. Zastanawia się, czym tak naprawdę jest owe lepsze życie, do którego wszyscy ciągną, a które częstokroć nie poddaje się łatwemu zdefiniowaniu. Podejmuje polemikę z obecną w polskich mediach krytyką, piętnującą emigrantów jako życiowych rozbitków i przegranych, którzy nie potrafili znaleźć dla siebie miejsca w polskiej rzeczywistości. Irlandia była kiedyś rajem, ale już nim nie jest. Polska jeszcze długo rajem nie będzie. Refleksje autora Pokoju z widokiem na Dunnes Stores stale oscylują pomiędzy tymi dwoma ekstremami, próbując znaleźć jakiś złoty środek, za pomocą którego dałoby się uczciwie opisać całą tę fascynującą rzeczywistość.

Łukasz Ślipko. Rocznik 79. Pisarz i felietonista. Ukończył filozofię na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Publikował w Gazecie Wrocławskiej, Estetyce i Krytyce, Ricie Baum, Zbliżeniach Polsko-Niemieckich, Opolskim Kwartalniku Kulturalnym - Prowincja. Jest stałym felietonistą Portalu Miejskiego brzeg.com.pl oraz współpracownikiem Instytutu Obywatelskiego. Od 2006 roku mieszka w Irlandii. Pisuje do prasy polonijnej, między innymi miesięcznika Mir.

pokoj_z_widokiem

Książka jest dostępna na stronie www.poczytaj.to za jedyne 0.99 zł. Polecamy! Miłego czytania!

Komentarze   

 
0 # HEXE 2011-02-14 11:25
Książki nie znam, ale temat to i owszem i jak się zorientowałam z Pańskiej recenzji, powinna być czytana przez potencjalnych emigrantów - ku przestrodze.
Ludzie w dzisiejszej dobie definiują lepsze życie poprzez posiadanie pieniędzy. Może i słusznie, ale dobrze by było mieć je u siebie.
Wiele młodych ludzi, decydując się na wyjazd za chlebem, nie zdaje sobie sprawy co ich czeka, nie znając dobrze obyczajów, kultury, tradycji, mentalności, a często i języka, chcąc nie chcąc, nie jest i nie będzie się w pierwszej generacji częścią danego społeczeństwa. I to nie dlatego, że się nie chce, ale dlatego, że jest się ciągle obcymi, rzadko dostanie się szansę na bycie równym.
Są jakieś przyjaźnie, koleżeństwa, znajomości, ale zazwyczaj między emigrantami, dla których tamtejsze realia, są tak samo obce jak dla nas.
My Polacy, wyjątkowo trudno się asymilujemy, po czasie, gdy już tego grosza się trochę ma, zaczyna się tęsknić do tego co takie było proste i oczywiste: rodzina, znajomi, tradycja czy znane dziurawe ulice. Ot, takie leniwe proste i znane, życie...
Czas leci, plany pozostanie jeszcze rok, jeszcze dwa, zamieniają się w permanentny stan trwanie w goryczy i tęsknocie.
Zakłada się rodziny, rodzą się dzieci, niezadowolenie i rozterka wzrasta, ale teraz to już znosi się to w... imię poprawy bytu dziecku.
I tak w oczekiwaniu na parę dni urlopu lata mijają. Niech już ten urlop będzie niech już to lato przyjdzie, aby wyrwać się do tej Polski, z której przed laty się wyjechało, aby spędzić wśród swoich choć parę dni będąc sobą, mieć imię i nazwisko, bo gdzieś tam daleko jest się tylko obcokrajowcem.
I tak lata mijają, w oczekiwaniu na lepsze jutro, które czasem nie nadejdzie nigdy.
Ot, życie.
 
 
0 # Ulisses 2011-02-15 08:53
Dobrze chyba najpierw przeczytać książkę zanim zacznie się dorabiać do niej ideologię. To nie jest żadna przestroga przed niczym.
To jest opowieść o spotkaniu z tym, co obce, inne, nieznane, fascynujące. Nie każdy wyjeżdża za granicę tylko po to, żeby się "dorobić". Owszem, pieniądze są ważne, ale głównie dlatego, że dają człowiekowi większą wolność. Niektórzy po prostu nie chcą siedzieć przez całe życie przykuci do jednej ulicy, czy miasta. Chcą coś poczuć, poznać, czegoś doświadczyć, bo takie przeżycie czyni człowieka pełniejszym.

W takim parafialnym patriotyźmie,kt óry wyjazd za granicę traktuje niczym zdradę narodową nie ma naprawdę żadnej chwały, jest tylko cała armia nieuleczalnych polskich kompleksów.
 
 
0 # LT 2011-02-15 11:12
Próbka prozy Łukasza znajduje się w jego zakładce "Listy z Cork", są tam nawet dwa fragmenty reklamowanego zbioru.
W pełni podzielam zdanie Ulissesa o parafialnym patriotyzmie i polskich kompleksach, które jednakże uważam za uleczalne. Nie sądzę ażeby HEXE wywodził/a się z moherowego nurtu. Przeciwnie! To widać i czuć, akurat w tym wpisie widzę i wyczuwam głównie nostalgię.
Dzięki podróżom całkowicie przeorałem pogląd na świat i ludzi. Niestety, to co oglądamy w TV i wyczytujemy w "obiektywnych" gazetach z prawdą rozmija się znacznie. Najjaskrawszym przykładem jest Rosja, której "parafialny elektorat" tak się boi. Oczywiście dla równowagi trzeba się strachać Niemca no i nienawidzić Szweda, który oblegał Częstochowę.
Zamiast wsłuchiwać się w porąbanych polityków warto czasem wychynąć za miedzę. Niechby do Czech.
 
 
0 # HEXE 2011-02-15 21:01
Biję się w pierś Ulisses, nie czytałam książki i do niej się nie odnosiłam, ale do recenzji LETOMA i tematu jako takiego.
Pozwoliłam sobie na refleksje widząc nie blaski a cienie emigracji.
Może i masz racje, że powinnam przeczytać książkę, ale z tą ideologią, parafialnym patriotyzmie, kompleksami, i co tam jeszcze, no to chyba przesadziłeś dopisując mi to wszystko.
Żadnej ideologi nie dorabiałam, ot, refleksje na temat emigranta, który wyjedzie na chwilę i zostaje na lata, o ludziach, którzy nie mają szczęścia pracować, np. w London City, a pracują po 10, 12 godzin na budowach czy gdzieś tam w Restauranach, i nie mają czasy na poznawanie piękna tegoż kraju, o tym, że po latach emigracji są dalej kimś obcym, i łączy ich więcej z krajem pochodzenia jak by sami tego chcieli.
Temat rzeka...
Może trochę smutno napisałam, ale nie ma to nic wspólnego z odradzaniem wyjazdów jako takich.
Raczej refleksje na temat tego co wiem i widziałam.
Jestem ogromną zwolenniczką poznawania ŚWIATA i jego różnorodności, poznawania innych ludzi, ich kultur i obyczajów, to wyrabia tolerancję i uczy pokory, ale wiem też, że dobrze jest po wojażach wrócić do siebie do domu, gdzie czekają bliscy i można im o tych cudach, jakie się widziało, długo opowiadać.
I tylko tyle.
Myślę, że LETOM to wie, bo ciągle gdzieś Go nosi po ŚWIECIE, a wraca i opowiada Nam w swoich reportażach, gdzie był, co widział, co przeżył i jeszcze pooglądać to można na zdjęciach, bo swoje szlaki uwiecznia.
 

Nie masz uprawnień do komentowania