poniedziałek, 06 kwietnia 2020

l.slipkoZnane powiedzenia mówią, że ?starość nie radość? i dlatego należy ?żyć szybko i umrzeć młodo?. W swoim najnowszym filmie reżyser Robert Schwentke próbuje udowodnić, że zasada ta nie musi się tyczyć agentów CIA.


RED czyli ?Retired, Extremely Dangerous? powstał na kanwie komiksu Warrena Ellisa i Cully Hamnera i opowiada historię czwórki byłych pracowników Centralnej Agencji Wywiadowczej, którzy muszą powrócić z emerytury żeby wykonać ostatnie zadanie. Muszą mianowicie dowiedzieć się kto rujnuje jesień ich życia, nasyłając nocą płatnych zabójców. Frank Moses (w tej roli Bruce Willis) zbiera swoją (nomen-omen) starą drużynę, składającą się z paranoicznego, chowającego się z kuszą po krzakach Marvina Boggsa (przezabawny John Malkowich), wytwornej zabójczyni Victorii, która pod balową suknią nosi pistolet maszynowy (Helen Mirren) oraz sympatycznego (ale i arcyprzebiegłego) Joe Mathesona (w tej roli Morgan Freeman).
 

red1

Nasi bohaterowie połączą siły, żeby stawić czoła nieznanemu wrogowi, który jak się okaże, może być bliżej, niż to się któremukolwiek z nich wydaje. Schwentke, który ma na koncie między innymi bardzo przyzwoity thriller z Jodie Foster (Plan lotu) oraz nieco mniej udany romans science fiction (Żona podróżnika w czasie) dostał od Hollywood jeszcze jedną szansę, tym razem biorąc na warsztat mało atrakcyjny motyw starzenia się, próbując go sprzedać w szacie kina akcji. Jest to oczywiście bardzo ważny temat, umiejętność starzenia się z godnością jest prawdziwą sztuką, a ten, kto odmawia starzenia się (by przypomnieć słynne hasło: rebels never get old) naraża się w dzisiejszych czasach na śmieszność. Kino akcji jednak nie przepada za starością ponieważ starość nie jest sexy. Starość jest nieruchawa, rozlazła i nudna, a gwiazdor kina akcji musi być na tyle zwinny, żeby ? niczym James Bond ?  skopać tyłki złym charakterom i jeszcze mieć po drodze siłę na liczne romanse.

red2
Patrząc na zwiastun filmu RED miałem wrażenie, że reżyser ugiął się pod presją i ciut za bardzo odmłodził swoich bohaterów tak, że nie tylko żwawo się ruszają, ze swadą stawiając czoła licznym napastnikom, ale równie świetnie wyglądają. Na początku filmu spotykamy Bruce?a Willisa w jego... domu spokojnej starości. Czy to nie jest lekka przesada? Helen Mirren wyglądała o wiele starzej, kiedy grała w ?Królowej? a Malkowich, który miał sprawiać wrażenie starego wariata, sprawia wrażenie wariata w średnim wieku. Cóż, chirurgia plastyczna, programy fitness i joga robią swoje. Ciało aktora stanowi w końcu jego narzędzie pracy i być może dlatego aktorzy w pewnym wieku nie są już tak skorzy do eksponowania swoich zmarszczek i pozowania bez makijażu. Można się zastanawiać dlaczego do głównych ról nie zaproszono Clinta Eastwooda, Roberta Duvala, Gene?a Hackmana lub Jacka Nicholsona, o których można śmiało powiedzieć, że nie nadużywają medycyny estetycznej i nie ukrywają swojego wieku? Być może producenci bali się, że widok żylaków, drugiego podbródka, czy piwnego brzuszyska może okazać się zbyt ciężkostrawny dla młodych widzów, którzy zwykle siedząc w kinie obejmują swoje partnerki i wsuwają popcorn. Podsumowując, można powiedzieć, że  reżyser miał dość ciekawy pomysł, ale nie starczyło mu odwagi i konsekwencji w jego realizacji. RED to walka starości z kinem akcji, w której ? jak łatwo się domyślić ? wygrywa akcja.

Łukasz Ślipko

 

Nie masz uprawnień do komentowania