środa, 02 grudnia 2020

z25824359VPrezes PiS Jaroslaw Kaczynski na sali plenarnej Codziennie przyrasta grono ludzi znanych, sławnych, mądrych, wybitnych i dla kraju zasłużonych (profesorów, artystów, polityków, lekarzy, prawników, dziennikarzy, etc.), którzy exciplite, czyli już bez ceregieli, z otwartą przyłbicą wyrokują, że prezes to szaleniec spychający Polskę ku przepaści.

Zaczyna ich paraliżować "strach przed Kaczyńskim".
Z drugiej strony więdnie grono tych, którzy przy prezesie jeszcze tkwią. - Dlaczego? - Bez niego byliby nikim, zawdzięczają mu bowiem wszystko (fortuny, stołki, zaszczyty). - Co ich motywuje? - Strach przed utratą władzy przez Kaczyńskiego! Przerażenie, że wraz z jego upadkiem zostaną oderwani od złotych koryt. To ludzie niebezpieczni, trzeba im się bacznie przyglądać, by cichaczem nie umościli się w nowym rozdaniu, które nieuchronnie się zbliża. Nie trzeba wyjątkowych zmysłów, ani nadprzyrodzonej inteligencji, by wyczuć, że coś już wisi w powietrzu. W morowym powietrzu czasu zarazy.
Z kronikarskiego obowiązu, niejako ku pamięci, wymieńmy paru nieszczęśników samooszukujących się jeszcze, że starzejący się inteligent z Żoliborza to polityczny demiurg pretendujący do tytułu "Słońca Polski". Kolejność dowolna, bez zachowania hierarchii dziobania: Sasin, Przyłębska, Suski, Duda, Sakiewicz, Terlecki, Andzel, Błaszczak, Brudziński, Witek, Krasulski, Piotrowicz... O, nie! - Ostatnie nazwisko wywołuje obrzydzenie, dalej wymieniać nie warto, po co zachmurzać słoneczny dzień? Pamiętajmy o grupce przyczajonych tchórzy z nożami w zębach, gotowych wbić go plecy wodza, kiedy ten już się wykopyrtnie. Jest jeszcze niemała chmara "bezimiennych" uznawanych przez guru za mięso armatnie, za niezbędne trybiki w machinie do głosowania. Siedzą w ławach sejmowych z podkulonymi nogami i zaklepują durnowate pomysły rodzące się w mrokach Ciemnogrodzkiej. Czas prezesa przemija... tik tak tik tak tik tak...

Nie masz uprawnień do komentowania