sobota, 24 sierpnia 2019

ludwika chojnackaPowieść Garcíi Márqueza „Miłość w czasach zarazy” wydana została w 1985 roku w Bogocie, wydanie polskie ukazało się w 1994 roku w Warszawie. Książka nie traci na popularności, ponieważ jest to powieść, która wnosi do świadomości odbiorcy wiele przemyślnie skonstruowanych wniosków, jednocześnie skłania czytelnika do wniknięcia głębiej w pewne duchowe i egzystencjalne przestrzenie życia. To opowieść, do której się chętnie wraca.

W tej pracy chciałabym głębiej zastanowić się nad podjętym przez pisarza tematem różnych aspektów miłości i wierności. Są to odwieczne dylematy ludzkie, często spotykane i w życiu, i w fabułach powieściowych. Ponieważ Gabriel García Márquez ma utartą opinię pisarza znawcy ludzkich problemów, tym bardziej skłaniam się do tego, aby przyjrzeć się związkom miłosnym bohaterów jego powieści. Akcja powieści rozgrywa się na przełomie XIX i XX wieku na Karaibach, w czasie, kiedy epidemia zarazy już minęła, a przypadki zarazy zdarzały się epizodycznie. Tematem wiodącym powieści jest stałość uczuć, główny wątek miłosny dotyczy trzech osób: Florentina Arizy, Ferminy Daza i Jouvenala Urbino.

Odkąd Florentino Ariza ujrzał Ferminę, jego życie skupiło się na jednym celu – zdobyciu ukochanej, na jego zrealizowanie poświęcił 51 lat 9 miesięcy i 4 dni. Wszystkie decyzje życiowe podejmował, patrząc przez pryzmat tej niespełnionej miłości. Jest to miłość od pierwszego wejrzenia, romantyczna, pierwsza, wielka. Mężczyzna najpierw zjednuje sobie przychylność ciotki, która jest zarazem opiekunką i damą do towarzystwa dziewczyny. Następnie, dzięki wytrwałym zabiegom, rozkochuje w sobie Ferminę. Odtąd nazywa ją „boginią w koronie”. Ta miłość go uwzniośla i działa konstruktywnie na prostego chłopca z nizin społecznych, bez większych aspiracji i widoków na przyszłość. Florentino pracuje nad sobą, aby zdobyć ogładę towarzyską, zaczyna się uczyć, dużo czyta, aby umieć się ładnie wyrażać, szuka w książkach wskazówek, jak wyrazić to, co czuje, dba o wygląd zewnętrzny. Florentino często rozmawia z matką, słucha jej rad. To ona pomaga synowi zrozumieć uczucie, które nim zawładnęło. Postanawia zostać poetą, pisze wiersze ku czci swojej wybranki, przepojone miłością, opiewające jej piękno. Ponadto uczy się gry na skrzypcach, aby móc grać dla ukochanej pod jej oknem i w parku. Snuje plany życia u boku wybranki, a w końcu składa ślubowanie dozgonnej miłości i wierności. Tego samego oczekuje od ukochanej, która także zapewnia „moja miłość jest wieczna”, i godzi się na związek.

Niestety ojciec Ferminy, Lorenzo Daza, ma inne plany wobec córki. Jest on prostym, niewykształconym człowiekiem samotnie wychowującym córkę i opiekującym się równie samotną siostrą. Zalicza się do grona bogatych ludzi, z powodzeniem zajmuje się handlem mułami. To zajęcie nie jest szczytem ambicji, ale przynosi dochody. Interesy Lorenza oscylują na granicy prawa, narrator sugeruje, że są to spekulacje na rynku, a nawet przemyt. W mieście rodzina Dazy uchodzi za wpływową i Lorenzo ma ambicje wspiąć się na wyższy poziom społeczny. Postawił sobie za cel uczynienie z jedynaczki damy, ten cel może osiągnąć, wydając córkę za człowieka z rodziny posiadającej odpowiedni prestiż społeczny. Oczekiwał, że jej mąż będzie człowiekiem wykształconym, pochodzącym z rodziny o bogatych tradycjach intelektualnych. Zgromadził odpowiednio duży posag, zadbał o wykształcenie i nienaganne wychowanie córki. Florentino Ariza pod żadnym względem nie pasował do jego planów dotyczących przyszłości jedynaczki. Kiedy dociera do niego wiadomość o związku, jest oburzony, w przypływie złości robi awanturę, odsuwa od córki nawet ciotkę, która przyzwalała na schadzki młodych. Pragmatyczny Lorenzo podejmuje odpowiednie kroki, by uratować córkę od związku bez przyszłości. Organizuje jej „obłąkańczą podróż zapomnienia”.

Florentino nie może przeżyć tej gwałtownej rozłąki, jest chory z miłości, zachowuje się jak szalony. Przyjaciele organizują mu schadzkę w domu publicznym, co ma być antidotum na przeżywaną traumę, lecz on nie chce żadnej innej kobiety i składa „cnotę na ołtarzu miłości”. Dla tej jedynej ślubuje zachować dozgonną czystość. Nie próżnuje jednak i szuka sposobu na skontaktowanie się z ukochaną, uruchamia kontakty w swojej firmie telegraficznej i kiedy Fermina po morderczej podróży przybywa do celu, na miejscu czekają już na nią miłosne listy od ukochanego. Możliwość korespondencji łagodzi skutki tęsknoty, młodzieniec niecierpliwie czeka na powrót swojej wybranki do miasta.

Kiedy Fermina wraca, jest nieco starsza i bardziej dojrzała. Pierwsze spotkanie kochanków okazuje się fiaskiem. Powracająca z „podróży zapomnienia” kobieta, kiedy ujrzała w nim zwykłego, prostego chłopaka, w jednym momencie odgadła, że miłość jest ułudą. Zobaczyła nie marzenie, nie wyobrażenie. Gdy przestała działać magia, która każe zakochanym patrzeć na obiekt uwielbienia w ten szczególny sposób, ukazuje się prawda.

Odwróciła głowę i ujrzała dwie piędzi do własnych oczu, te same lodowate oczy, siną twarz, usta skamieniałe z przerażenia, które zobaczyła kiedyś w ciżbie pasterki, gdy po raz pierwszy znalazł się blisko niej, ale, w odróżnieniu od tamtej chwili, tym razem jednak zamiast miłosnego wzruszenia ogarnęła ją otchłań rozczarowania. W jednej sekundzie objawił się jej w całej okazałości ogrom własnej pomyłki i przerażona zadała sobie pytanie, jak mogła przez tyle czasu, z takim okrucieństwem nosić w sercu podobną chimerę.

Po takim odrzuceniu młodzieniec przeżywa katorgi, cierpi, próbuje zmienić decyzję Ferminy, usiłuje ją odzyskać, nie traci nadziei nawet wówczas, gdy dowiaduje się o ślubie dziewczyny. Oszalałego z miłości chłopaka wspierają matka i wuj. Teraz z kolei Florentino zostaje wysłany w „podróż zapomnienia”. Na wniosek rodziny zostaje przeniesiony do innej placówki telegraficznej, jak najdalej. Podczas podróży statkiem dokonuje się przełom w jego życiu. Pewnej nocy zostaje wciągnięty do kabiny i zgwałcony przez anonimową kobietę. Doznaje szoku, bo wbrew jego woli, ktoś targnął na świętość, jaką były złożone śluby dozgonnej wierności. W walce pomiędzy wyrzutami sumienia a emocjami związanymi z niespodziewaną i gwałtowną inicjacją seksualną znajduje miejsce na kompromis, bo oto zaczyna dostrzegać inny aspekt miłości. Dokonuje podziału na miłość duchową i miłość cielesną. Wymyślił na swój użytek „miłość podzieloną”, taką, która usprawiedliwia zdradę – już nie miał sobie nic do zarzucenia. Odkrywa, że „...złudna miłość do Ferminy Dazy może zostać zastąpiona przez przyziemną namiętność”.

Fermina, poślubiając doktora Jouvenala Urbino, wkracza do rodziny o bogatej tradycji, mającej szacunek i uznanie wśród społeczności miasteczka. Zmienia się jej status społeczny, jest panią domu i, jak chciał ojciec, damą z towarzystwa. Od tej chwili w fabule powieści tworzy się coś z rodzaju miłosnego trójkąta, ponieważ Florentino wcale nie przestaje marzyć o wspólnym życiu. Jego nadzieje nie gasną nawet wówczas, gdy młoda para wraca z podróży poślubnej. Widzi ukochaną jako kobietę obytą, „światową”, w towarzystwie męża, obleganą przez znajomych, w dodatku spodziewa się dziecka. Para wygląda na bardzo szczęśliwą. W tej sytuacji Florentino postanawia czekać na śmierć doktora, bo dopiero po śmierci rywala może liczyć na związek z ukochaną. Czekanie umila sobie, oddając się licznym miłosnym przygodom, będąc przekonanym o swojej wierności. W takim przekonaniu utwierdza go jedna z kochanek, z zawodu nauczycielka wiedzy o społeczeństwie, a więc osoba kompetentna. Powiedziała: „Miłość duszy od pasa w górę i miłość ciała od pasa w dół. Definicja ta wydała się Sarze Noriedze godna wiersza o miłości, który napisali na cztery ręce”. Już wtedy Florentino był sytuowanym, wykształconym kawalerem, doświadczonym kochankiem, znawcą kobiet. Umiał je zdobywać i zaspakajać, umiał rozbudzać w nich namiętność. Namiętność staje się jego sposobem na przetrwanie. Zmienia pracę na bardziej intratną, staje się właścicielem hotelu, stanowi dobry materiał na męża dla każdej panny, wiele bogatych rodzin chciałoby go widzieć jako zięcia, ale jego nie interesuje stały związek.

Jeden raz był bliski zakochania się w zamężnej Olimpii. Kobieta, która miała być, jak każda, odskocznią od tęsknoty za Ferminą, a stawała się czymś więcej. Olimpia ginie jednak z rąk zazdrosnego męża, który odkrył romans. Jej śmierć przerywa budzące się uczucie. Florentino uważa to za omen, bo „jego przeznaczeniem w życiu jest kochać Ferminę”.

Zrozumiał ostatecznie coś, co sam o tym nie wiedząc, wielokrotnie przeczuwał: że można jednocześnie i z równym bólem kochać wiele kobiet, żadnej z nich nie zdradzając. Osamotniony wśród portowego tłumu, powiedział w złości: „Serce ma więcej pokoi niż mój kurewski hotel”4.

Nie walczył z pożądaniem, jak każdy normalny mężczyzna miał swoje naturalne potrzeby, więc życie w celibacie nie wchodziło w grę. Czekając na ukochaną, wymyślił sobie sposób na przetrwanie, a kolejne przygody nazywał „zastępowaniem Ferminy”. W tym miejscu chciałabym się zastanowić, dlaczego dotrzymanie ślubu czystości było tak ważne? Może był to argument poświadczający potęgę tego uczucia, może chciał przez to uczynić z siebie ofiarę miłości, którą w rezultacie był.

Czy to dla Ferminy miało jakieś znaczenie?

Małżeństwo państwa Urbino uchodziło w środowisku za szczęśliwe i tak rzeczywiście było, chociaż zdarzały się w nim problemy. Po wielu latach, będąca przykładną żoną i matką Fermina, „wywąchała” (dosłownie) zdradę. W ich życie wkradła się inna kobieta -„w dodatku Murzynka”. Warto więc przyjrzeć się doktorowi, który z kolei na swój użytek wymyślił „miłość godziwą”, by tak zdefiniować swoje uczucie do żony. Był świadom, że jej nie kocha. Ożenił się, bo podobała mu się jej duma, powaga, siła, a trochę również przez próżność, ale gdy go pocałowała pierwszy raz, nabrał przekonania, że nie ma żadnych przeszkód, aby wymyślić godziwą miłość.

Nie wiadomo na czym miałaby polegać owa „godziwa miłość”, ale zdrada zapewne nie wchodziła tu w grę. Urbino zawsze powtarzał, że podstawą dobrego małżeństwa jest stabilność i oto człowiek bardzo religijny, przykładny obywatel łamie wszelkie wygłaszane zasady moralne i religijne, których był orędownikiem. Nie przewidział tego, że zakocha się w innej kobiecie. Mamy tu do czynienia z inną niż w przypadku Florentina postawą. Dla Jouvenala Urbina zdrada była ciężarem, którego nie był w stanie udźwignąć, dlatego odkrycie przez żonę prawdy było dla niego wybawieniem z dręczących wyrzutów sumienia. Zakończył romans i „zawrócił z drogi grzechu”, lecz to było znacznie prostsze niż uzyskanie przebaczenia żony. Zdrada bardzo zabolała Ferminę, najbardziej ucierpiała jej duma. Wyjechała z miasta z myślą, że już do męża nie wróci. Okazuje się, że zawsze uważała go za mięczaka. Nie potrafił sprzeciwić się matce, teraz też uważała, że postąpił źle, przyznając się do zdrady. Wolałaby, żeby skłamał, wyparł się romansu, miała mu za złe, że wyznał księdzu na spowiedzi tajemnicę, która dotyczyła ich intymnych spraw, a więc także jej. Czuła się podwójnie zdradzona.

Fermina była wierna mężowi do ostatnich dni ich wspólnego życia, kiedy jednak w ich małżeństwie zdarzały się gorsze dni, wspominała Florentina. Przechowywała jego listy i, jak potem przyznała, czasami je czytała, bo przynosiły jej ulgę. Były balsamem na wszystkie cierpienia. Zdarzało jej się odwiedzać miejsca związane z ich wspólnymi wspomnieniami: miejsca, gdzie grał jej na skrzypcach, ławkę, na której wyryte były słowa przeznaczone dla niej i miejsca spotkań w parku. Czy nie była to pewnego rodzaju zdrada wobec męża? Jeżeli to przyłożymy do wypracowanej przez Florentina teorii o „podwojonej miłości”, to pomimo że nie doszło do zdrady cielesnej, z łatwością dopatrzymy się niewierności duchowej.

Mający już 80 lat Florentino o nagłej śmierci doktora Urbino dowiaduje się, będąc w objęciach młodziutkiej stypendystki. Natychmiast przerywa erotyczną przygodę, zrywa znajomość i niezwłocznie udaje się do Ferminy, by po raz kolejny się oświadczyć. Przy okazji zapewnia o swojej miłości i o dochowanej wierności. Czy można jednak mówić o życiu w cnocie, kiedy liczba kochanek przekroczyła sześćset? Co jest zdradą według Florentina w takim razie? Kiedy zmarł Jouvenal, Fermina miała już 72 lata. Oświadczyny i tym razem zostały odrzucone, bo Fermina musiała „oswoić się z wdowieństwem”. Propozycję ponownego zamążpójścia, tuż po śmierci męża, uznała za prostackie zachowanie, podobnie jak zapewnienie o dochowaniu wierności. Z czasem jednak zaczęła doceniać towarzystwo wielbiciela. Przy nim było jej „łatwiej znosić starość”. Była to już miłość dwojga wspierających się ludzi oparta na przyjaźni, bez wielkich porywów serca. Nie była to już wyniszczająca jak epidemia zarazy choroba. Fermina w końcu, wbrew protestom rodziny, przychylnie odpowiedziała na starania Florentina. Była gotowa nawet stanąć w obronie jego honoru. Zgodziła się też na wspólną podróż statkiem o wymownej nazwie „Nowa wierność”. Była to podróż, z której żadne z nich nie miało ochoty wracać. Ta podróż symbolizuje podróż przez życie – nowe życie.

Niektóre sytuacje w powieści opisane są w sposób humorystyczny, tworząc niemal groteskowy ciąg wydarzeń. Autor przedstawia ludzkie emocje i dylematy w krzywym zwierciadle. Każda z postaci – również drugoplanowych, takich jak: zarówno ojciec jak, i ciotka Ferminy, matka Florentina i inni są ofiarą jakiejś niespełnionej miłości, każda kryje tajemnice niełatwego życia. Tworzą oni kolejne wątki, ale zapewne mogą też tworzyć osobne fabuły powieści. Miłość czasami uwzniośla, a czasami boli, czasem ośmiesza, a innym razem kpi z ludzi. Dotyczy każdego, przychodzi jak zaraza, epidemia której nikt nie jest w stanie się oprzeć. To właśnie chciał przekazać Gabriel García Márquez w powieści. Należy zaznaczyć, że jeśli chodzi o problem zdrady i wierności, to autor przedstawia tu typowo męski punkt widzenia, bo jednak czytelnik bardziej sympatyzuje z postacią Florentina niż z doktorem Jouvenalem.

Nie masz uprawnień do komentowania