niedziela, 29 marca 2020

ogonek andrzejPo krótkich dyskusjach na temat wykonania budżetu miasta za I półrocze oraz założeń do budżetu na rok 2011 dłuższa, za sprawą kontrowersji wokół tematu inkubatora przedsiębiorczości, rozwinęła się nad realizacją strategii zrównoważonego rozwoju miasta, przyjętej około rok temu.







Inkubować, czy liczyć na niewidzialną rękę rynku?


Rozpoczął Jan Pikor (TRZB) zwróceniem uwagi na to, że wskazana jako jeden z priorytetów aktywizacja gospodarcza miasta jest słabo realizowana. Jeśli sprowadza się do utworzenia ?okienka? dla przedsiębiorców to bardzo dużo za mało. Utworzenie inkubatora działalności gospodarczej wpisuje się w 100 % w ten priorytet. Zwrócił uwagę, że w statucie stowarzyszenia, jakie miało powstać do realizacji tego projektu, wpisano możliwość uczestnictwa w nim także osób fizycznych i innych organizacji, które także finansowo mogłyby zasilać jego realizację.

Zaapelował, by w pracach nad przyszłorocznym budżetem uwzględnić przystąpienie do stowarzyszenia, zwłaszcza, że obowiązuje uchwała Rady Miejskiej o przystąpieniu miasta do tego stowarzyszenia. Skoro burmistrz uważa, że statut jest zły, to można go zmienić, a inkubator powstałby w Brzegu, nie gdzie indziej. Budynek niszczeje już tyle lat, a to przecież nasz budynek. W przyszłości wspólnie ze starostwem można myśleć o utworzeniu na tej bazie ?parku technologicznego?.

Piotr Szpulak (SMB ? PO) pytał o wniosek do RPO o dotację na rozwój turystyki, na co alokacja wynosi około 2 milionów euro, natomiast szacowany koszt budowy przystani rzecznej to około 4,5 miliona zł, stąd pytanie, czy będą też inne zadania. Wniosek będzie dotyczył wykonanej przebudowy placów przy kościele Św. Mikołaja, realizowanej przebudowy ulicy Staromiejskiej, planowanej przebudowy ulic Długiej i Jabłkowej oraz budowy przystani, odpowiedział wiceburmistrz Artur Kotara.

Jacek Juchniewicz (TRZB) pytał Jana Pikora (TRZB) jaka jest zasadność utworzenia inkubatora, komu ma on służyć i co zaoferuje na starcie przedsiębiorcom. Dużo musiałbym mówić, odpowiadał wywołany radny. Radny Jacek Juchniewicz (TRZB) mógłby poczytać uzasadnienie do projektu uchwały, możemy się spotkać, materiały pokażę, projekt inkubatora też i dziwię się tym pytaniom na sesji, ripostował Jan Pikor (TRZB). Rozmawiamy o stanie realizacji strategii, więc pytam o zasadność utworzenia inkubatora, kontynuował niezrażony Jacek Juchniewicz (TRZB). Była na poprzedniej sesji dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy, gdzie przedstawiła bardzo dobrą sytuację w zakresie wspierania przedsiębiorców, masę programów, w których są pieniądze dla początkujących przedsiębiorców, a w utworzenie inkubatora musielibyśmy włożyć masę pieniędzy i nikt nie powiedział ile kosztowałoby prowadzenie tego inkubatora.

Nie wie, jaki przedsiębiorca zdecyduje się na umieszczenie w budynku na Kombatantów swojej firmy, skąd po dwóch latach będzie musiał się wynieść. Co może mu zaoferować inkubator. Czym innym jest inkubator przy uczelni, gdzie studiujący niemający pieniędzy rozpoczyna działalność. Wyrzucanie tylu pieniędzy w taki budynek i potem w utrzymanie jest niezasadne. Nie czas i miejsce tutaj, by o szczegółach rozmawiać, podtrzymywał Jan Pikor (TZRB) i proszę przeczytać uzasadnienie uchwały o przystąpieniu do stowarzyszenia.

Poprosiłem o odpowiedź, czy zapisana w strategii termomodernizacja obiektów użyteczności publicznej ma być wykonana za pieniądze miasta, czy też zakładane są pieniądze zewnętrzne? Złożony został wniosek do programu szwajcarskiego i jest na liście rezerwowej. Złożony został też wniosek do RPO, ale nie dostaliśmy dofinansowania. Czekamy na ogłoszenie naboru wniosków przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, który ma podobno nastąpić w listopadzie. Wobec tego z własnych pieniędzy chcemy wykonać w tym roku roboty w ZSzOS nr 1 i PP nr 4, odpowiedział wiceburmistrz Artur Kotara.

Jacek Juchniewicz (TRZB) stwierdził, że odczytał z wręczonej mu przez Jana Pikora (TRZB) uchwały, że inkubator będzie oferował preferencyjny czynsz, bezpłatne doradztwo prawne i finansowe oraz pomoc w uzyskiwaniu środków pomocowych. To wszystko nie uzasadnia jego powstania. Obecnie PUP oferuje wiele więcej.
Krzysztof Pietrzak (już TRZB) zapytał Jacka Juchniewicza (TRZB), gdzie był, gdy uchwała o przystąpieniu do stowarzyszenia była podejmowana i czemu wówczas tych uwag nie zgłosił. Jacek Juchniewicz (TRZB) odpowiedział, że na spotkaniach towarzystwa mówił, co myśli o utworzeniu inkubatora. Po dopytaniu referującej temat Beaty Zatoń ? Kowalczyk, czy w strategii wpisane jest utworzenie inkubatora, co potwierdziła, zauważyłem, że sprawa jest jasna. O ile pamiętam radny Jacek Juchniewicz (TRZB) głosował za przyjęciem strategii i jeśli dzisiaj podważa sens utworzenia inkubatora, to podważa sens strategii, w czym obaj się możemy zgodzić.

Możemy się śmiać z uporu Jana Pikora (TRZB), czy mojego w tej sprawie, ale skoro w Strzelcach Opolskich i Prudniku takie inkubatory są tworzone to chyba nie tylko Rada Miejska Brzegu się myli. Radny Jacek Juchniewicz (TRZB) jako przedsiębiorca powinien wiedzieć, że jeśli ktoś rozpoczyna działalność gospodarczą i w ciągu pierwszych dwóch lat jej wynik zamyka się zerem zysków to już jest dobrze. Zauważyłem, że czasem najlepszy nawet pomysł potrzebuje tego czasu, by został dopracowany i przyniósł sukces, a także, że taki rozwijający się przedsiębiorca zatrudnia ludzi, potrzebnych do wykonywania produktu lub usługi. Przypomniałem też, że wicedyrektor PUP Jolanta Markiewicz, odpowiadając podczas poprzedniej sesji na pytanie, czy w Brzegu potrzebny jest inkubator, odpowiedziała - tak. Dobrze, że o tym rozmawiamy, powiedział po uwadze prowadzącego obrady Pawła Koryckiego (TRZB), by przerwać tą dyskusję, Jan Pikor (TRZB). Myli się Jacek Juchniewicz (TRZB) mówiąc, że inkubator jest tylko na 2 lata dla przedsiębiorcy. Gdyby się interesował to wiedziałby, że lokal byłby na 4 lata, a w przypadku, gdyby były wolne miejsca, to przedsiębiorca mógłby nadal tam pozostać, tyle, że płaciłby normalną stawkę czynszu.

Jacek Juchniewicz (TRZB) stwierdził, że ten zapis świadczy o tym, że przyjęto założenie iż zbyt dużego zainteresowania inkubatorem nie będzie. Taki inkubator był potrzebny na początku lat dziewięćdziesiątych, a nie teraz, kontynuował, a ja i Jan Pikor (TRZB) z uporem maniaka powtarzamy, że jest potrzebny. Dlaczego do tej pory w PUP są pieniądze na rozpoczęcie działalności gospodarczej, kontynuował. Zapytałem wobec tego rozumowania, dlaczego władze województwa są tak ?niemądre?, że przewidują pieniądze na tworzenie inkubatorów w RPO i to niemałe? Z tego wynika, że ?niemądra? jest miejska władza, ?niemądry? jest burmistrz, który w program wyborczy osiem lat temu utworzenie inkubatora wpisał, wszyscy są ?niemądrzy? a ?mądry? jest tylko Jacek Juchniewicz (TRZB). Może to jest tak, że ta władza dąży do tego, by komuś zapewnić kolejną posadę, odpowiadał Jacek Juchniewicz (TZRB). Może lepiej zaproponować zwolnienie z podatku na 4 lata rozpoczynających działalność gospodarczą. Nie wyrzucajmy pieniędzy na ten budynek, zróbmy w nim mieszkania socjalne.

Grzegorz Chrzanowski (PO) pytał ile działek przeznaczonych pod budownictwo mieszkalne w rejonie Lompy, Zielona i Wrocławska będzie należało do prywatnych właścicieli. Wiceburmistrz Artur Kotara odpowiadał, że są to tereny w części we władaniu Pracowniczych Ogrodów Działkowych, w części miasta i w części osób prywatnych. Radny pytał dalej, mówiąc, że pytają go o to prywatni właściciele terenów po drugiej stronie ulicy Wrocławskiej, pomiędzy nią a Filozofów, kiedy miasto przeznaczy je pod zabudowę mieszkalną. Żeby to robić musielibyśmy mieć w budżecie pieniądze na zbrojenie tych terenów, więc naprzód musimy zrobić to na terenach już na to przeznaczonych, a dopiero potem wyznaczać następne, odpowiadał wiceburmistrz Artur Kotara. Ale w ten sposób chronimy przede wszystkim interes miasta, gdyż gdyby pojawiła się podaż prywatnych działek, to ceny nieruchomości mogłyby spaść, replikował radny. Trzeba byłoby jednak próbować równoważyć te interesy.

Nie ma sensu ciągnąć tematu i mielić go i mielić, zwrócił się do Jacka Juchniewicza (TRZB) Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO). Jego zdaniem ta strategia nie ma nic wspólnego ze zrównoważonym rozwojem, jak brzmi jej tytuł i on głosował przeciw jej przyjęciu. To radny ma problemy, bo głosował za, a dziś jest przeciw. Biorąc pod uwagę koszt remontu stadionu i powodowane nim zadłużenie miasta, to wobec modnego dziś hasła ?tu i teraz?, w przyszłości trzeba będzie się z tym zmierzyć. Pisanie w tej informacji, że tu i tam wyremontowano hydrant, albo pół ulicy wcale nie kojarzy się ze strategią. To są normalne bieżące potrzeby, a nie strategia. Konsekwencje takiej strategii widać już dzisiaj w postaci sprzedaży kolejnych działek, sprzedaży spółek miejskich na dwa miesiące przed wyborami. I na tym debatę nad tą informacją zakończono.

Kasy cięcie

Projekt uchwały w sprawie zmian budżetu miasta, polegających na zmniejszeniu o 648.000  zł dochodów z podatku od osób fizycznych (PIT), o 1.500.000 zł przychodów ze sprzedaży wszystkich udziałów spółki MZMK oraz o 80.000 zł z oszczędności poprzetargowych wydatków na utrzymanie rowów melioracyjnych, co równoważone zostało rezygnacją z wydatku 1.000.000 zł na budowę sali gimnastycznej w PSP nr 1, zmniejszeniem wydatków na termomodernizację przedszkoli o 750.000 zł i gimnazjów o 398.000 zł i zwiększeniem o 30.000 zł wydatków na remonty bitumicznych nawierzchni ulic i 50.000 zł wydatków na konserwację urządzeń oświetlenia ulicznego, spowodował wystąpienie radnej Ireny Mazurkiewicz (PiS) zaniepokojonej skreśleniem wydatku na budowę sali gimnastycznej w PSP nr 1.

Radna stwierdziła, że nie wie jak w tej sprawie zachowa się nowa RM. Gdzie są nadzieje dzieci i rodziców, że będzie sala. Jeśli postanowiliśmy o budowie sali, to powinniśmy coś w tej sprawie zrobić. Odniesienia się do wypowiedzi radnej odmówił wiceburmistrz Artur Kotara. Pozwoliłem sobie zauważyć, że uchwała porządkuje sprawy budżetowe, które są niezależne w pewien sposób od nas. Jestem za budową tej sali i gdyby radni w poprzedniej kadencji wysłuchali mnie i przyjęli inną kolejność budowy sal gimnastycznych, dzisiaj zapewne mielibyśmy już dwie wybudowane. Dzisiaj nie ma pieniędzy z samorządu wojewódzkiego na budowę tej sali i głosowanie przeciw nic nie zmieni, gdyż burmistrz i tak nie może ogłosić przetargu na jej budowę bez zapewnienia finansowania tej inwestycji. Dodałem, że przyjęcie uchwały to wykonanie ważnych wydatków na remonty nawierzchni drogowych i konserwację urządzeń oświetlenia ulicznego.

Irena Mazurkiewicz (PiS) złożyła wniosek o pozostawienie tego wydatku w budżecie miasta, by jeszcze w tym roku budowę rozpocząć. Wiceburmistrz  Artur  Kotara odpowiedział, że jeśli nie ma po stronie dochodów odpowiedniej kasy, to nie może ogłosić przetargu. Zauważyłem, że musielibyśmy wcześniej zgodzić się na zaciągnięcie długoterminowego kredytu, by burmistrz mógł to zrobić, co oznacza zwiększenie deficytu budżetowego, a tym samym zwiększenie zadłużenia miasta, co wymaga zgody burmistrza. Z punktu widzenia prawa zamówień publicznych burmistrz nie może ogłosić przetargu na wykonanie robót za milion złotych, ale musi być to przetarg na wykonanie całego zadania. Zaapelowałem, by radna wycofała wniosek. Irena Mazurkiewicz (PiS) nie zgodziła się.

Sławomir Spychała (SLD) przypomniał, że przed podjęciem decyzji o budowie salohali przy Powstańców Śląskich burmistrz obiecywał, że pójdzie za ciosem i po jej zakończeniu podejmie budowę sali w PSP nr 1, a następnie w PSP nr 5. Dodał, że nie wierzy, że w 2011 rozpocznie się ta budowa, jeśli jeszcze w tym roku nie zostanie wbita przysłowiowa pierwsza łopata na tej budowie. Poparł wniosek radnej. Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO) zauważył, że trudno się ze mną nie zgodzić, gdyż jest to konsekwencja wcześniej podjętych decyzji. Budżet jest, jaki jest i nie ma po prostu pieniędzy. Większość wybrała remont stadionu i teraz tak będzie. Nie można ciągle zastawiać się tylko stadionem, ripostowała Irena Mazurkiewicz (PiS) i poprosiła o przegłosowanie jej wniosku. Zauważyłem, że ten wniosek musi zawierać wskazanie skąd ten milion złotych ma pochodzić.

Radna stwierdziła, że nie może tego zrozumieć, ponieważ w budżecie ten milion jest. Skarbnik Katarzyna Szczepanik stwierdziła, że budżet musi się bilansować, stąd wspomniany przeze mnie wymóg. To pani głowa, odpowiedziała radna. Bartłomiej Tyczyński (SLD) zauważył, że robi się zabawnie i nie jest to zmartwienie skarbnika. Jeśli skreślamy przychody w kwocie 1,5 miliona, to drugostronnie musimy zmniejszyć wydatki. Nawet jeśli tej uchwały nie podejmiemy, to tych przychodów nie będzie. Zaapelował do radnej o wycofanie wniosku, mimo że jego kolega klubowy jest za, gdyż ekonomicznie tego nie da się uzasadnić. Radna stwierdziła, że budżet był uchwalony w grudniu 2009 i ten jeden milion był wpisany. Realizowane jednak były inne zadania, a tego nie rozpoczynano. Gdyby rozpoczęto, to brak byłoby pieniędzy na innym zadaniu. Prowadzący obrady Paweł Korycki (TRZB), zauważył, że co do zasadności budowy sali wszyscy się zgadzamy, chodzi o kasę, oględnie mówiąc i chciał poddać wniosek pod głosowanie. Mylę się, zapytał.

Odpowiedziałem, że skarbnik mówi, że się mylą, ja mówię, że się mylą i można chyba mi w końcu zaufać. Uchwała zmieniająca budżet musi być zbilansowana. Jeśli radnym tak bardzo zależy na pozostawieniu tego wydatku, choć inwestycja i tak nie zostanie rozpoczęta, to można ogłosić przerwę, znaleźć w budżecie inne wydatki, które nie będą w tym roku zrealizowane i dopiero wtedy można taki wniosek głosować. Poddanie wniosku pod głosowanie w obecnym kształcie jest niezgodne z prawem. Paweł Korycki (TRZB) pytał, czy to na radnej Irenie Mazurkiewicz (PiS) ciąży obowiązek wskazania innego źródła finansowania tego wydatku. Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO) zauważył, że trudniej w tej sprawie mają ci, którzy głosowali za remontem stadionu. Ci, którzy był przeciw też chcieliby mieć wszystko, ale tak się po prostu nie da. Przypomniał, że przed głosowaniem w sprawie stadionu radna oświadczyła, że się wstrzyma, ale po przerwie stwierdziła, że dyrektor MOSiR Krzysztof Kulwicki pięknie przekonał ją do głosowania za remontem stadionu.

Nie da rady mieć wszystkiego, chyba że zaczniemy się bardziej zadłużać. Obojętnie kto mnie przekonał, odpowiedziała radna, ale zgadza się z moją propozycją przerwy, bym jako komisja budżetowa znalazł milion złotych. Paweł Korycki (TRZB) stwierdził, że nie chodziło mi o 15 minut spotkania i ?wytrzepanie? miliona. Bartłomiej Tyczyński (SLD) zauważył, że nie jestem nawet członkiem komisji budżetowej, a poza tym burmistrz musi mieć coś do powiedzenia w sprawie ?wytrzepania? miliona z budżetu. Paweł Korycki (TRZB) chciał zarządzić głosowanie nad wnioskiem radnej. Radczyni prawna Natalia Powązka stwierdziła, że, tak jak mówiłem, nie można głosować tego wniosku. Radna Irena Mazurkiewicz (PiS) zapytała burmistrzów, czy dają 100 % gwarancji, że w projekcie budżetu na 2011 to zadanie się znajdzie i będzie realizowane. Ostatecznie RM projekt uchwały przyjęła. Za było 13 radnych, przeciw 3, a 2 radnych wstrzymało się.

Tu jeszcze tylko krótki komentarz. Artykuł 240 ustęp 2 ustawy o finansach publicznych stanowi:     Bez zgody zarządu jednostki samorządu terytorialnego organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego nie może wprowadzić w projekcie uchwały budżetowej jednostki samorządu terytorialnego zmian powodujących zmniejszenie dochodów lub zwiększenie wydatków i jednocześnie zwiększenie deficytu budżetu jednostki samorządu terytorialnego. Z tego wynika, że wniosek radnej Ireny Mazurkiewicz (PiS) nie mógł być głosowany bez zgody burmistrza na zwiększenie o milion złotych deficytu budżetu. Natomiast nie miał racji Bartłomiej Tyczyński (SLD) w sprawie zgody burmistrza na zmniejszenie innych wydatków na taką kwotę. Z treści przepisu wynika bowiem, że radny proponując wstawienie lub pozostawienie, jak w tym przypadku jakiegoś wydatku, musi wskazać inne, które zostaną zmniejszone o taką kwotę lub dodatkowe dochody, z których ten wydatek zostanie sfinansowany. I jest to litera A alfabetu, jaki powinien znać każdy radny. Jak widać, niektórym wciąż nie udało się jej nauczyć.

I na tym tą część narzekałek kończę. Reszta z tej sesji za tydzień. Do przeczytania.

1/21 Rady Miejskiej

Nie masz uprawnień do komentowania