niedziela, 29 marca 2020
ogonekandrzejPrzedostatnia planowa sesja Rady Miejskiej tej kadencji w piątek 24 września zapowiadała się raczej na krótką, bo mimo dwóch ciekawych tematów, jakimi było rozpatrzenie sprawozdania z wykonania budżetu miasta za I półrocze i ...


... założenia do projektu budżetu na rok przyszły, trudno było oczekiwać, że „milcząca” większość Rady Miejskiej aktywnie w ich omawianiu uczestniczyć będzie. Bo po co gadać, skoro i tak wszystko jasne jest, nieprawdaż.


Do przedstawionego porządku obrad, obecny, co samo w sobie pewnym dziwem było, burmistrz Wojciech Huczyński zgłosił  trzy dodatkowe projekty uchwał. Pierwsza w sprawie zmian budżetu miasta, druga w sprawie zgody na wystawienie weksla do kwoty 850 tys. zł zabezpieczającego realizację programu „Opolska eSzkoła, szkołą ku przyszłości” i trzecia w sprawie utworzenia trzech zamkniętych obwodów głosowania w wyborach samorządowych ogłoszonych na dzień 21 listopada.

Kłamliwy burmistrz

Sprawozdanie burmistrza, w którym, po interpelacji Ireny Mazurkiewicz (PiS) z poprzedniej sesji w sprawie jego nieobecności na sesjach Rady Miejskiej, zawarł m.in. taką oto „złotą myśl”: „Radzę więc Pani jak i pozostałym radnym zwrócić uwagę na kolegę z Platformy Obywatelskiej i Stowarzyszenia Młody Brzeg (Kamila Szeremeta – dopisek mój, gdyż jak widać burmistrz ma jakąś dziwną manierę mówienia i pisania o „złych” radnych bez podawania ich nazwisk), który od ponad pół roku nie bierze udziału w pracach rady gminy i jej komisji pobierając dietę, co całkowicie, jak widzę, Panią satysfakcjonuje, ale i co, dla Pani, nie jest postępowaniem lekceważącym Radę oraz wspólnotę samorządową Miasta Brzegu.” spowodowało oczywiście jej reakcję, zwłaszcza, że pouczeń radnej było w sprawozdaniu znacznie więcej. Od początku obecnej kadencji widać wyraźnie, że to nie Rada Miejska „kontroluje” burmistrza, co jest jej ustawowym obowiązkiem, ale burmistrz kontroluje i poucza radnych, jak i jakie peany na jego cześć piać mają – to mój komentarz do tych uwag.

Irena Mazurkiewicz (PiS) „bardzo serdecznie” podziękowała burmistrzowi za wszystkie uwagi w sprawozdaniu do niej skierowane. Jest pan kłamliwy, gdyż zarzuca mi pan pewne rzeczy, o których nie wie, jak to, czy ona je zna, czy nie zna, kontynuowała. Poprosiła, by na następną „sekcję”, poprawiając się dalej sesję, burmistrz przygotował takie upomnienia, takie zarzuty jakie wobec niej skierował, wobec siebie samego, byśmy zrozumieli jego postępowanie. Według radnej burmistrz jest butny, zarozumiały i brak mu pokory, co już wcześniej publicznie na sesji RM mu wytknęła. Niech więc na następną sesję napisze o sobie, a radna z przyjemnością tego wysłucha i odniesie się do tych uwag. Nie ma bowiem do czego odnosić się, co zawarte jest w sprawozdaniu burmistrza.

Nawet jeśli bowiem burmistrz odniesie się do jej wypowiedzi, to ona nie będzie zabierać głosu, gdyż to do burmistrza należy zawsze ostatnie słowo w prowadzonych dyskusjach. Obserwując toczące się na sesjach dyskusje radnych z burmistrzem, czytając wywiad burmistrza, w którym skarży się, że nikt z radnych nie stanął w jego obronie, zastanawiała się jak radni mieliby to uczynić, skoro do burmistrza zawsze należy ostatnie słowo. Więcej pokory, więcej wyjścia do ludzi, bo zgłaszano jej, że widziany był w Urzędzie Miasta, ale petentów przyjmowali jego zastępcy, apelowała radna. Niech burmistrz napisze o sobie, bo to co napisał o niej to wierutne bzdury. Ale napisał też, że radni Jan Pikor (TRZB), Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO) i ja (kiedyś z SPP) kłamliwie insynuowali, że burmistrz wyrzuca dzieci z przedszkola, a tak naprawdę chronili interesy mieszkańców gminy Skarbimierz. Czy się pan nie pomylił czasem, bo oni bronili dzieci, a szczególnie Jan Pikor (TRZB) wieloletni nauczyciel i pedagog. Dyrektorki przedszkoli nie miały polecenia na piśmie, by nie przyjmować dzieci z ościennych gmin i je przyjmowały.

Gmina Skarbimierz płaciła za nie, a więc nie były bezpłatnie przyjmowane. W lutym wydał burmistrz pisemne polecenie rozwiązania umów z rodzicami dzieci z tych gmin. Dlaczego w lutym, czy nie mógł burmistrz tego zrobić we wrześniu 2009? Dlaczego nie pozwolił na dokończenie im roku szkolnego, to przecież tylko 4 miesiące. I burmistrz uważa siebie za dobrego? W którym miejscu uczynił dobrze? Burmistrz napisał, że radni kłamliwie mówią o „wyrzucaniu”. Ze słownika współczesnego języka polskiego wynika, że słowa „usuwanie” i „wyrzucanie” to prawie jest to samo. Jeśli dyrektor na polecenie burmistrza rozwiązuje umowę z rodzicami, to mówi do dzieci „chodźcie do mnie, nie uciekajcie?”, pytała radna. Nie, on nie pozwala tym dzieciom chodzić do przedszkola, a jeśli nie pozwala to usuwa, a jeśli usuwa to wyrzuca, więc w pewnym sensie jest to to samo.

Niech się burmistrz głupio nie uśmiecha, bo taka jest prawda. Nie tylko ci trzej radni byli w tej sprawie przeciw, ale skoro mówiła o tym na komisji, to na sesji nie chciała tego powtarzać, by innym czasu nie zabierać. Niech burmistrz pomyśli o sobie, niech będzie pokorny, będzie startował w wyborach i powie mieszkańcom, że nie będzie uczestniczył w sesjach Rady Miejskiej? Można wytłumaczyć swoją nieobecność dwa, trzy razy, ale mając roczny plan sesji czyż nie można w swoim zastępstwie wysłać gdzieś tam swoich zastępców, którzy są doskonałymi ludźmi i potrafią z radnymi o wiele lepiej rozmawiać niż burmistrz. Dlatego są wysyłani, przerwał wypowiedź radnej burmistrz, który wielokrotnie przecież skarżył się, jak to jego „słowotoki” są przerywane przeze mnie.

Radna kontynuowała, mówiąc, że gdyby burmistrz nauczył się od nich, mógłby pięknie przebywać tutaj, i tu znów burmistrz nie wytrzymał i przerwał wypowiedź radnej, dziękując za komplementy pod adresem zastępców, których dlatego na sesje wysyła. Kontynuował, że dlatego sam nie przychodzi na sesje, bo wielokrotnie słyszał stek inwektyw pod swoim adresem, nawet dzisiaj z ust radnej, że jest butny i głupio się uśmiecha. On nie będzie takim językiem się posługiwał, bo przysługuje taki język wieloletniemu pedagogowi, on sam nie będzie posługiwał się takimi inwektywami. To jest prawda, przekrzykiwała burmistrza radna, ale on, skoro dorwał się do mikrofonu, kończyć nie zamierzał i mimo prośby radnej, by jej nie odpowiadał, kończył wypowiedź słowami: ja rozumiem, że prawda jest niepopularna, usłyszałem wiele zarzutów wobec siebie – i jest to prawda – znów przekrzykiwała burmistrza radna (a przewodniczący obradom Mariusz Grochowski (PiSoP) chyba spał, nie reagując na to odbieranie przez burmistrza głosu radnej).

To co mówię to święta prawda, nieomal krzyczał burmistrz – na pewno nie święta – przekrzykiwała go radna. Ja jednak odpowiem, kontynuował burmistrz, gdyż radna zarzuca mu kłamstwa, a on opiera się na cytatach z protokołu. To radna mu zarzuca, że powinien czytać statut, pomijając zapis o tym, że w razie nieobecności powinien wyznaczyć zastępcę. Znowu z ust radnej padło parę nieprawdziwych słów, dotyczących wyrzucania dzieci z przedszkola. W jego wypowiedzi na ten temat, nigdzie nie wstawił radnego Ogonka i nie wie, dlaczego radna mnie wymieniła w tej sprawie. To na marginesie i to ta prawdomówność radnej i nie będzie mówił o butności, czy że jest bez pokory i powinien zamilczeć. Dla niektórych nie powinien mówić prawdy.

Druga rzecz to taka, że radna pytała, dlaczego pismo w sprawie rozwiązywania umów z rodzicami nie było wcześniej,tylko dopiero w lutym. W porozumieniu z gminą Skarbimierz jest napisane, że dzieci do przedszkoli będą przyjmowane pod warunkiem wolnych miejsc. Dyrektorki tego nie doczytały i zaczęły przyjmować dzieci, mimo że brak było wolnych miejsc. To nie on złamał przepisy tylko dyrektorki. To nie on nakazywał i przyjmował dzieci, tylko dyrektorki. Gdy się o tym dowiedział, musiał reagować. Trudno mu z radną dyskutować, czy „nakaz rozwiązania umów” to „wyrzucanie” i czy to to samo słowo i myśli, że myślący ludzie tą różnicę znają. Swoją osobę przemyślał i to co robi, robi w pełni świadomie i nie ma ochoty zmienić poglądów na temat miasta, na temat realiów, na temat mówienia o prawdzie, bo on nie potrafi kłamać i zawsze mówi to co myśli.

Radna Irena Mazurkiewicz (PiS) stwierdziła, że mimo, iż deklarowała wcześniej, że już głosu nie zabierze, to jednak nie może słuchać, że burmistrz mówi prawdę i tylko prawdę a inni kłamią. Ona też mówi prawdę, więc kto kłamie, ona czy burmistrz. Nigdy nie powiedziałem, że tylko ja mówię prawdę, powiedziałem, że mówię prawdę, odpowiadał burmistrz. W niektórych przypadkach mówi, że inni mówią nieprawdę i jeśli on koryguje nieprawdziwą informację, a ktoś dalej mówi to samo, to już nie pomyłka, a świadome kłamstwo.

Rzadko pozwalam sobie komentować to co na sali obrad się dzieje, ale powyższa „dyskusja” tego chyba jednak wymaga. Obie jej strony patrząc z dzisiejszego punktu widzenia „politpoprawności” niechybnie się zagalopowały. Mnie tak gorąca wymiana zdań wcale nie przeszkadza, zapytam tylko, dlaczego przewodniczący Rady Miejskiej Mariusz Grochowski (PiSoP), który wielokrotnie przerywał wypowiedzi, wyłączając nawet mikrofon a nie tylko wtrącając własne uwagi, do których na podstawie Statutu Brzegu jest zobowiązany, szczególnie radnego Grzegorza Surdyki (SMB, już nie PO) tym razem na taką wymianę ciosów pozwolił. Czy chodziło o ośmieszenie Ireny Mazurkiewicz (PiS), czy też burmistrza Wojciecha Huczyńskiego, swojego potencjalnego rywala w wyborach, który wyraźnie przecież tutaj po prostu „pękł”, nie wytrzymując krytyki radnej, spowodowanej własną prowokacją w sprawozdaniu zawartą? A może po prostu zwyczajnie w świecie Grochowski Huczyńskiego się boi?

Stadion drożeje, burmistrz z wojewodą dyskutuje

Chcąc wyciszyć te emocje zapytałem burmistrza o roboty uzupełniające na kwotę ponad 800 tys zł i dodatkowe na kwotę ponad 400 tys. zł na budowie stadionu miejskiego. Doskonały, jak powiedziała radna Irena Mazurkiewicz (PiS), wiceburmistrz Artur Kotara wymienił jako dodatkowe roboty związane głównie z wykonaniem odwodnień, czyli kanalizacją deszczową obiektów a jako uzupełniające roboty budowlane i instalacyjne elektryczne i sanitarne oraz budowę wiaty nad zbiornikiem wód opadowych i ogrodzenia stadionu od strony Potoku Kościelna. Zauważyłem, że z tego wynika, iż spory zakres podstawowych robót nie został ujęty w kosztorysie ofertowym, co jest podstawą do pytania jak została sporządzona dokumentacja?

Wiceburmistrz odpowiedział, że  ponieważ wartość tych robót nie przekracza 5 % kwoty ofertowej, mieści się to w standardach. Kontynuując zapytałem gdzie i o której godzinie w dniu 3 września, gdy był nieobecny na sesji Rady Miejskiej burmistrz Wojciech Huczyński spotkał się z wojewodą Ryszardem Wilczyńskim i członkiem Zarządu Województwa Andrzejem Kasiurą, czym tłumaczył właśnie w swoim sprawozdaniu tą nieobecność. Usłyszałem, że było to wspólne spotkanie około godziny 13 w Opolu. Zauważyłem, że zgodnie z oficjalnym kalendarzem wojewody na dzień 3 września miał on od godziny 9.00 uczestniczyć w posiedzeniu Komitetu Monitorującego Regionalny Program Operacyjny w Urzędzie Marszałkowskim, a od 12.30 miał brać udział w uroczystej gali z okazji Dnia Energetyka w Elektrowni Opole w Czarnowąsach.

Natomiast członek Zarządu Województwa, Andrzej Kasiura co wynika z kalendarza Marszałka miał brać udział też w tym posiedzeniu Komitetu Monitorującego, a prawdopodobnie od godziny 12.00 miał uczestniczyć w obchodach Dnia Energetyka w Elektrowni Blachownia w Kędzierzynie Koźlu. W świetle tych dokumentów wiarygodność wyjaśnień burmistrza jest wątpliwa. To że burmistrz posługuje się wobec nas delikatnie rzecz ujmując oszczędnie gospodarowanymi prawdami jest rzeczą powszechnie znaną. Nie wchodząc z nim w polemiki dotyczące jego sprawozdania, gdyż w nim moim zdaniem w ogóle nie powinny jego polemiki z radnymi być obecne, bo gdyby na sesji był, to tłumaczyć by się nie musiał, zauważyłem krótko, że jestem dumny z tego, że mieszkańcy gminy Skarbimierz nie są, że tak powiem, zarządzani przez niego.

Burmistrz stwierdził, że poddając w wątpliwość jego wyjaśnienie nieobecności z dnia 3 września należy nie tylko czytać komunikaty, ale rzeczywiście na początku uroczystości wojewody nie było, był tylko Andrzej Kasiura, a po uroczystościach w nieformalnej części odbyły się wspólne rozmowy, o których w sprawozdaniu napisał. Żeby to potwierdzić powinienem zapytać o to wojewodę, członka Zarządu Województwa, profesora Skomudka i doktora Myśleckiego. Ale to mój problem, czy ja to rozumiem, czy nie rozumiem, podobnie jak moim problemem jest to, czy mieszkańcy Skarbimierza nie są zarządzani przez niego i cieszę się, że 10 czy 8 milionów złotych jakie pochodzą z terenów inwestycyjnych gminy Skarbimierz trafia do jej budżetu, a nie budżetu Brzegu.

Bohaterski obrońca miejskiego interesu?

Szkoda czasu na politykowanie, rozpoczął Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO), ale trudno się nie odnieść, skoro w swoim sprawozdaniu nas pan zahacza. Skoro tylko raz, to widać, że chyba moje notowania u burmistrza spadły. Nie uważam, że radni są od tego, żeby stawać za burmistrzem, skierował te słowa do Ireny Mazurkiewicz (PiS). Mamy odmienne inne obowiązki, przede wszystkim wobec mieszkańców. Nie zgadza się, by jak powiedziałem burmistrz nie pisał w sprawozdaniach takich rzeczy, odwrotnie powinien pisać znacznie więcej, mówić więcej, żebyśmy wiedzieli co sobą reprezentuje.

Odnosząc się do słów burmistrza o jego i radnego Jana Pikora (TRZB) obronie interesów mieszkańców gminy Skarbimierz kosztem mieszkańców Brzegu, zacytował z pisma burmistrza z 4 lutego do dyrektorek przedszkoli: „Polecam z dniem 1 marca 2010 roku rozwiązać wszystkie umowy o świadczeniu usług zawarte z rodzicem dziecka zamieszkałego na obszarze innej wspólnoty samorządowej”. Oczywiście nie jest to wyrzucanie dzieci z przedszkoli, nie robi tego w środku roku szkolnego, oczywiście te działania są w porządku wobec tych dzieci.

Trudno tu wysnuwać wnioski. Radny zauważył, że nie ma satysfakcji z tego, że niektórzy radni tak późno, po prawie czterech latach przejrzeli na oczy i dostrzegli to, o czym on od dawna i jego niepoprawni koledzy mówili, by nie stawać za burmistrzem, niezależnie od tego co by się nie działo. Co to za metody, pytał Irenę Mazurkiewicz (PiS), straszenie niepokornych radnych pismami sądowymi przez prawnika, zarabiającego w Urzędzie Miasta. Co to za metody? Gdzie i kiedy były stosowane? Szkoda, że nie ma lustra pani Zatoń – Kowalczyk lub telebimu, bo patrzy na radnego tak i widać jej miny. Szkoda, że nie ma lustra. Radnego uczono, wychowywano, że w relacjach z osobami starszymi pewnych granic się nie przekracza. Zdaniem radnego burmistrz przekroczył je bardzo dawno. Szkoda czasu na polemizowanie, bo burmistrz i tak na końcu będzie mówił, zagada wszystkich, a to co było merytoryczne, czyli to co pisze o kłamliwych insynuacjach radnego Surdyki, radnego Pikora w stosunku do zaleceń, które burmistrz wydał, a radny zacytował bronią się same.

Tak w lutym takie pismo wysłałem do dyrektorów, odpowiadał burmistrz, dla niego słowa „wyrzucać”, „usuwać” są całkiem inne od „rozwiązać umowy”, rozumie ból radnych, że dzieci z gminy Skarbimierz straciły miejsca w przedszkolu, a radnych kompletnie nie interesowało to, że dzieci z Brzegu chodziły w cudzysłowie „po ulicach” lub szwendały się od jednej babci do drugiej. Było jego obowiązkiem to, by przywołać dyrektorów do stosowania zapisów porozumienia z gminą Skarbimierz i czynił to dla dobra mieszkańców miasta i to jego nieustająca odpowiedź na ten temat.

I tu znów pozwolę sobie na krótki komentarz. Burmistrz zdaje się wmawiać wszystkim, że porozumienie z gminą Skarbimierz w sprawie przedszkoli zawierał bez wiedzy, że liczba miejsc w brzeskich przedszkolach jest mniejsza od liczby brzeskich dzieci chętnych do uczęszczania do nich. Być może kierował się tym, na co zwracałem wcześniej uwagę, że do miasta napływać będą w ten sposób pieniądze z tej gminy, zmniejszając parcie przedszkoli na zwiększanie wydatków z miejskiej kasy na ten cel, bo uważnym obserwatorom znana jest jego niechęć do wydawania pieniędzy na niektóre przynajmniej zadania gminy.

Przecież ona legła u podstaw próby zlikwidowania jednego z przedszkoli w poprzedniej kadencji, ona legła u podstaw decyzji powierzenia własnemu pracownikowi nadzoru inwestorskiego nad przebudową ulicy Reja bez dodatkowego wynagrodzenia za tą pracę, co skończyło się dzisiejszym „pięknym stanem” tego cudu techniki drogowej. Nie wszystkie oszczędności się opłacają, ot co.

I na tym tą część narzekałek kończę, choć debata nad sprawozdaniem trwała dłużej. O niej i uchwałach z tej sesji do przeczytania za tydzień.

1/21 Rady Miejskiej

Komentarze   

 
0 # brzeżanin 2010-10-20 00:55
Radna Irena M. nie jest z PiS. A Andrzej jak zwykle manipuluje. Już teraz pisze, ż z SPP. Przecież jest. Do końca kadencji. Czyż nie tak Andrzeju.
 
 
0 # przeradny 2010-10-20 08:33
Szanowny Brzeżaninie. Radna Irena Mazurkiewicz został wybrana z listy PiS i nic mi nie wiadomo, by odcięła się od tej partii. Ja zostałem wybrany z listy SPP, która powstała z połączenia środowiska stowarzyszenia Platforma Sprawiedliwości , NSZZ "Solidarność" a następnie środowiska określającego się o ile pamiętam jako Prawicowe Porozumienie Samorządowe. Wkrótce po wyborach, wiosną 2007 nie tylko ustąpiłem z funkcji przewodnicząceg o Platformy Sprawiedliwości , ale wystąpiłem też z tego stowarzyszenia. Natomiast lider PPS Marek Zwierzyński, o ile pamiętam 29 grudnia 2006 r. zawiadomił mnie o utworzeniu klubu radnych PiSoP, którego stał się przewodniczącym . Czy o nim mam też pisać SPP. Dlatego użyłem wobec siebie określenia (kiedyś SPP), a dzisiaj nie mam oczywiście żadnego związku z powstałym po wyborach 2006 roku stowarzyszeniem Samorządowe Porozumienie Prawicy, gdybym napisał więc przy moim nazwisku SPP, czyli skrót nazwy tego stowarzyszenia mógłbym chyba być oskarżony o wykorzystanie jego nazwy. Inaczej jest w przypadku radnego Dariusza Sochy, który startował z KW SPP i z tego co jest powszechnie wiadomo jest członkiem stowarzyszenia Samorządowe Porozumienie Prawicy. Problem polega na tym, jak oddać słowem i skrótem tą pokręconą rzeczywistość. Może po prostu niezbyt dokładnie mi się to udało za pomocą (kiedyś SPP).
 
 
0 # MichaB 2010-10-26 01:25
Szanowny Panie Radny. Skąd u Pana tyle zawiści i krytycyzmu w stosunku do innych? Czymże Pan się wpisał w chlubne karty historii tegoż Naszego brzeskiego grodu? Czy to nie aby jakieś kompleksy?
 
 
0 # przeradny 2010-10-26 09:58
Szanowny MichaB

Krytycyzm wobec innych to rzecz normalna, natomiast dowody na zawiść dostarcz, bo ja takiej nie odczuwam.
 

Nie masz uprawnień do komentowania