niedziela, 29 marca 2020
ogonekandrzejPo zakończeniu debaty o bezrobociu i inkubatorze przestępczości - wczoraj przeczytałem informację o kolejnym inkubatorze przedsiębiorczości na Opolszczyźnie w Prudniku, który powstanie za pomocą pieniędzy z Regionalnego Programu Operacyjnego - rajcy zajęli się efektami działalności w ubiegłym roku miejskich spółek i Miejskiego Zarządu Mienia Komunalnego



Jako pierwszy stanął przed nimi prezes BTBS Czesław Grabiński, spółki najmniejszej liczbą zatrudnionych, lecz znów bulwersującej tych, którzy płacąc bardzo wysokie czynsze za „luksus” mieszkania przy ulicy Kusocińskiego, doczekali się próby likwidacji piaskownicy na podwórku przy ich budynku za pomocą wywrotki ziemi na klomb.

Prezes klombny, czy krnąbrny

Na moje pytanie, dlaczego BTBS inwestuje w obcy środek trwały przy Mickiewicza 8 (były ADM, obecnie siedziba między innymi byłej spółki burmistrza SCG, znanej ostatnio z zarzutów korupcyjnych postawionych jej obecnemu prezesowi, który odkupił ją od burmistrza na początku jego pierwszej kadencji), prezes odpowiedział: bo nim administruję. Gdy dopytałem, czy nie próbował uzyskać pieniędzy na to, od właściciela, czyli miasta, prezes odpowiedział, że byłoby to nielogiczne, ponieważ uzyskuje dochody z czynszu, które obligują go do utrzymania obiektu we właściwym stanie.

Gdy zwróciłem uwagę, że w sprawozdaniu prezes pisze o wzroście „zyskowności brutto o 15,08 %” to jest to błąd, bo poprawnie powinno być „zyskowności brutto do 15,08 %” i moim zdaniem chodzi o zyskowność netto, usłyszałem, że prezes nie podejmie się wyjaśnienia, gdyż jest wyliczone poprawnie. Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO) zaapelował do prowadzącego obrady Pawła Koryckiego (TRZB), by interweniował, gdyż prezes jest tu po to, by udzielać wyjaśnień RM w sprawie przedstawionej przez siebie informacji i wyjaśnić, czy jest to błąd. Paweł Korycki (TRZB) stwierdził, że nie może interweniować, ponieważ prezes na tyle się nie zagłębił w przygotowaną przez główną księgową informację. To są wyliczenia arytmetyczne, musiałbym mieć tutaj kalkulator i nie zamierzam tutaj tego liczyć, tak zareagował prezes.

Być może prezes byłby w stanie to wyjaśnić, kontynuował Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO), gdyby wziął ze sobą te karteczki informacji, a nie stanął przy mównicy, podpierając się na niej łokciem i nie mając ze sobą podstawowych danych firmy, którą zarządza. Na informacji jest podpisany tylko prezes i nie ma żadnego innej pieczątki, wskazującej na współautora. Poważny prezes ma w głowie wyniki finansowe spółki i to jaki zysk osiąga, brutto i netto. Mam ze sobą wszystkie dokumenty, mogę z głowy odpowiadać na pytania, ale nie tego typu, które ja zadałem, bo tu potrzebny jest kalkulator, albo coś więcej, a przede wszystkim wiedza księgowa, odpowiadał prezes. Nie będziemy pytać o likwidację piaskownicy, bo o tym pisały gazety, a prezes w informacji nie, ale o to, co prezes napisał na tych trzech karteluszkach, odpowiadał radny Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO).

Paweł Korycki (TRZB) wręczył prezesowi, posiadaną przez siebie informację i zaapelował o odnoszenie się do tego, czy zawarte w niej dane są prawdziwe. Ja się pod tym podpisałem tylko raz, przepraszam mogłem kilka razy, odpowiadał prezes i podtrzymuję dane w sprawozdaniu. Nie chodzi o zejście do poziomu szkoły i oceny ”dwójka, trójka” wobec poważnego prezesa miejskiej spółki, ale wyjaśnienie ewentualnego błędu, który może zdarzyć się każdemu, zauważył Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO). Nie sądzę, byśmy od prezesa jakichś dogłębnych danych się doczekali, odpowiadał Paweł Korycki (TRZB).

Prezes upierał się, że dane są prawidłowe, Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO) może sądzić, że są nieprawidłowe. To nie jest polemika w sprawach ogólnych, ale sprawy stricte rachunkowe i po powrocie do firmy prezes sprawdzi to i odpowie pisemnie. Tutaj nie będzie robił wyliczanek, bo nie jest do tego przygotowany. Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO) poprosił, by prezes nie wtykał mu czegoś, czego nie powiedział, bo prosił tylko o odpowiedź prezesa na moje pytanie. To, że postawa i wypowiedzi prezesa nie licuje z jego stanowiskiem, świadczy o osobach, które go na nie powołały. Prezes dalej upierał się, że Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO) mówił o nieprawidłowych danych, co można odsłuchać, ale radny ma prawo do własnych ocen.

Paweł Korycki (TRZB) stwierdził, że biorąc pod uwagę poprzednią sesję, na której debatowano nad sprawozdaniami spółek, na miejscu prezesa wziąłby ze sobą na sesję główną księgową. Zauważyłem, że moją opinię opieram na prostych wyliczeniach zysku ze sprzedaży do przychodów. Przeprosiłem też, że moim błędem było określenie tego jako zyskowności netto, a nie brutto. I właśnie ona nie wzrosła rok do roku o 15,08 %, ale do 15,08 %. Ktoś z radnych stwierdził, że spieram się o jedną literkę, ale jest to litera istotna, bo czym innym jest „wzrost o” od „wzrost do”.

Podobna jest informacja o poniesionej stracie około 70 tys. zł na pozostałej działalności operacyjnej w stosunku do roku poprzedniego, podczas gdy w rzeczywistości zysk, a nie strata na pozostałej działalności operacyjnej za rok 2009 jest mniejszy o te około 70 tys. zł niż w roku 2008. Nie trzeba się denerwować, bo siedzimy tu po to, by wyjaśniać, a nie powodować zdenerwowanie. Zdaniem prezesa jest to język z ustawy o rachunkowości, nie brzmiący dla laika poprawnie. Pisała to główna księgowa, której nie będzie pouczał. Na pytanie Grzegorza Surdyki (SMB, już nie PO) o to, czy może powiedzieć coś więcej o zaprzestaniu od września 2009 umarzania przez burmistrza podatku od nieruchomości, prezes rzucił krótkie: nie. Czemu zaprzestano umarzanie, skoro prezes w sprawie likwidacji piaskownicy podpiera się złą sytuacją finansową spółki, pytał radny. Dla spółki byłoby lepiej, gdyby burmistrz umarzał nadal, ale dla miasta nie, odpowiadał prezes. Dodał, że wziął sobie do serca, to co słyszał przy poprzednich debatach w RM i doprowadził do sytuacji, kiedy spółka radzi sobie bez umarzania. Do września umorzenia wynosiły około 11 tys. zł miesięcznie.

Po pytaniu radnego o poziom zaangażowania kredytowego spółki, prezes stwierdził, że właśnie zakończył spłacanie odsetek od kredytu i pozostał do spłaty kapitał kredytu w wysokości około 3,2 mln zł. Radny pytał dalej o zasadność inwestycji w wymianę sieci komputerowej w spółce w kwocie około 15 tys. zł, skoro w firmie pracuje pięć osób. Prezes odpowiadał, że jest sens inwestycji w sieć, a dopytany, jaką wartość dodatnią ona przyniesie, odpowiedział, że chodzi głównie o serwer, który miał już 10 lat, a przecież nie można dopuścić do utraty zgromadzonych danych. Na pytanie o koszty delegacji, reprezentacji i reklamy, prezes odpowiadał, że muszą jeździć.

Najczęściej są to wyjazdy na szkolenia, a zobowiązany jest także do ogłaszania oferty, gdy zwolni się któreś z mieszkań, poza tym czasem kupuje kawę, herbatę i ciasteczka. To prezesowi dobrze, za pieniądze rodziców dzieci, którym piaskownice demontuje, ciasteczkami się delektuje, skonstatował radny. Na jego pytanie, w jakich mediach spółka się reklamuje, dowiedział się, że w Panoramie Powiatowej. Prezes stwierdził też, że bieżąca sytuacja finansowa jest dobra, ale brak jej zdolności kredytowej, by mogła budować mieszkania. Pozwoliłem sobie prezesa dopytać, czemu spośród około 41 hektarów gruntów ornych, którymi spółka zarządza, wykorzystanych jest tylko około 25. Prezes odpowiedział, że niewykorzystane są grunty na terenach zalewowych, dla których trudno znaleźć dzierżawcę.

Śmierdzący problem

Prezesa PWiK Marka Starczyka zapytałem o koszty operacyjne zaniechanej inwestycji w kwocie około 17 tys. zł. Usłyszałem, że dotyczy to poniechanych planów rozbudowy bazy przy ulicy Kardynała Stefana Wyszyńskiego i przeniesieniu tam części pionu technicznego spółki. Zapytałem też o szybszą o około 2 % dynamikę kosztów w stosunku do dynamiki sprzedaży (19 – 17). Prezes odpowiedział, że wynika to z wciąż trwającego spadku sprzedaży wody. Spółka próbuje rekompensować to nowymi usługami, jak utylizacja tłuszczów z olejarni, wykorzystanie biogazu do produkcji prądu na oczyszczalni, sprzedaż osadów na cele nawożenia gruntów oraz sprzedaż świadectw udziałowych z wytworzonego prądu elektrycznego.

Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO) pytał, czy zdaniem prezesa tendencja w sprzedaży wody nadal będzie się utrzymywać. Prezes odpowiedział, że zbieżne to jest z malejącą liczbą mieszkańców, bo mimo utrzymywania się na stałym poziomie zużycia na jednego mieszkańca około 90 l/dobę, następuje spadek sprzedaży. Następuje też mniejsze zużycie wody w wojsku, przemyśle. Dobowa produkcja wody to 6 – 7 tysięcy metrów sześciennych, podczas gdy w 1995 roku sięgała około 20 tysięcy. Prezes nie chciał mnie drażnić, bo jestem z tego dumny ale odejście gminy Skarbimierz i stworzenie przez nią własnych ujęć wody spowodowało znaczny ubytek w sprzedaży, choć latem tego roku z powodu awarii jednego z ujęć, gmina korzystała z usług spółki w tym zakresie, ale generalnie jest to błąd ze społecznego punktu widzenia. Podobnie postąpiła gmina Lubsza.

Problem w niewykorzystaniu istniejących wcześniej sieci, bo o ile udało się uruchomić dostawy z Włościańskiej na Skarbimierz, to z powodu zniszczenia sieci nie ma takiej możliwości w kierunku Kruszyny i Lubszy. Radny Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO) stwierdził, że przyczyn należy upatrywać nie tylko w tym, ale także spadku liczby ludności oraz modernizacji urządzeń odbiorczych, ograniczającej wcześniej występujące straty poprzez niekontrolowane wycieki. Prezes odpowiedział, że tak jest, bo wówczas wskaźnik dobowy zużycia wynosił około 200 litrów na mieszkańca, wobec obecnego około 90. Radny zauważył, że wzrost ceny wody też zmusza do oszczędzania. Poza tym strategia rozwoju miasta, jaką RM przyjęła powoduje, że ludzie świadomie podejmują decyzję o opuszczeniu miasta. Pytał też, jaka jednostka przeprowadzała audyt modernizacji stacji uzdatniania wody do raportu końcowego tej inwestycji, jaki trafił do zatwierdzenia przez Komisję Europejską. Prezes odpowiadał, że odbywało się to według procedury dla takich projektów.

Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO) pytał też o umorzenie podatku od nieruchomości w kwocie 129 tysięcy zł. Wiceprezes Artur Stecuła odpowiedział, że wynika to z porozumienia wszystkich gmin w sprawie realizacji programu ISPA, iż wytworzone w tej inwestycji z pieniędzy unijnych środki trwałe zostaną zwolnione z podatku od nieruchomości. Dopowiedział też, że audyt, o który radny wcześniej pytał, wykonany został na zlecenie Komisji Europejskiej za jej pieniądze. Pozwoliłem sobie zauważyć, że prezes mnie nie zdrażnił. Przypomniałem, że w 1994 były daleko zaawansowane rozmowy z Gminami Skarbimierz i Olszanka w sprawie ich przystąpienia do spółki PWiK.

Gdyby w tym kierunku poszły działania, to może Gmina Skarbimierz nie podejmowałaby działań dla pozyskania własnych ujęć wody i własnego systemu odbioru ścieków. Prezes Marek Starczyk odpowiedział, że nie uważa, że byłoby to najtrafniejsze rozwiązanie. Jego zdaniem duża infiltracja wód deszczowych do systemu kanalizacji sanitarnej na terenie Gminy Skarbimierz jest dowodem na to, gdyż świadczy o zaniechaniach jakich dopuściły się odpowiedzialne za to osoby z tej gminy. Powoduje to, że przepompownie ścieków tłoczą jałowy ładunek wód deszczowych, powodując marnotrawienie kosztów i przerzucenie kosztów na społeczność miasta. Zauważyłem, że wytykając zaniedbania gminie Skarbimierz zapominamy o nieuregulowaniu problemu rozdziału kanalizacji sanitarnej od deszczowej w samym mieście. Być może ładunek wód opadowych rozcieńczających ścieki sanitarne zmniejsza problemy z ich oczyszczeniem. Prezes odpowiedział, że tak do końca nie jest i zaprosił mnie do firmy.

Na pytanie, co z wodami deszczowymi w mieście, prezes odpowiedział, że problem jest od strony formalno prawnej, gdyż prawo nie precyzuje, kto odpowiada za systemy kanalizacji deszczowej i sugerowany jest kierunek zmian prawa, by odpowiedzialność za to ponosiły gminy i pojawi się odpłatność za wprowadzanie wód deszczowych do kanalizacji. Zbigniew Dobosz (PiSoP) zwrócił uwagę prezesa na smród, który zdaniem użytkowników działek przy Sikorskiego pochodzi z funkcjonującej tam przepompowni. Ten problem nas zaskoczył, odpowiadał prezes, gdyż ujawnił się szczególnie w gminie Lubsza. Powodowany jest tym, że ściek sanitarny przy nikłej ilości po upływie 8 godzin, jakich potrzebuje na dotarcie do przepompowni zagniwa i śmierdzi. Na te sytuacje przepompownie nie są przygotowane.

Droższe ciepełko z BPECiepełka

Stabilny biznes prowadzi prezes MZMK Jacek Kaczmarek, zauważył Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO) i zapytał o powód zmniejszenia średniej płacy w firmie. Prezes odpowiedział, że wynika to z niewypłacanych premii z powodu nieosiągnięcia zakładanego poziomu dochodów z tytułu zarządzania wspólnotami mieszkaniowymi. Wspólnoty nie zgadzały się na podniesienie opłaty za zarządzanie. Na pytanie o to, czy firma ma kłopoty z windykacją swoich należności, prezes odpowiedział, że wszystko jest pod kontrolą. Zauważona przez radnego nadpłynność finansowa firmy, była powodem pytania radnego o to, czemu nie przeznacza ona tych pieniędzy na inwestycje w środki trwałe lub finansowe.

Prezes odpowiadał, że wynikają one z poprzedniej działalności zarządzania majątkiem gminy, gdzie umowa była korzystna dla firmy, a obecnie są ulokowane na lokatach bankowych. Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO) zauważył, że jednak na podstawowej działalności firmy występuje strata, a jej zysk pochodzi z działalności finansowej. Przykładem jest zarobienie około 20 tysięcy zł z tytułu zawiadomień i upomnień. Spadek kosztów przeglądów stanu technicznego budynków wynika natomiast zdaniem prezesa z faktu, że w 2008 roku prowadzono wiele droższych przeglądów pięcioletnich, a w 2009 większość stanowiły tańsze przeglądy roczne. Pozwoliłem sobie zwrócić uwagę na błędny zapis z minusem w stosunku do zysku z tytułu pozostałych przychodów i kosztów operacyjnych, z czym prezes się zgodził.

Ponieważ podobno wszyscy członkowie zarządu spółki BPEC w dniu sesji rozjechali się, w ich imieniu przed RM się stawił główny księgowy Jarosław Potoczny. Pozwoliłem sobie zapytać o powody utworzenia odpisu aktualizacyjnego w kwocie około 975 tys. zł, gdyż należy sądzić, że istnieje realne zagrożenie nieściągnięcia tych należności spółki. Jarosław Potoczny odpowiedział,  że ponad 610 tys. zł z tej kwoty stanowi należność od spółki ECO S.A. w Opolu, z którą firma prowadzi od początku istnienia spór o kawałek sieci cieplnej. Odpisu dokonano na wniosek biegłego rewidenta, ponieważ na koniec 2009 roku stan prawny był taki, że firma przegrała sprawę w II instancji.

Następnie wniesiona została kasacja od tego wyroku do Sądu Najwyższego i obecnie za kilka dni ma zostać ogłoszony ponowny wyrok sądu II instancji w tej sprawie. Ponad 300 tys. zł natomiast dotyczy rezerwy na zakup prawa emisji gazów cieplarnianych. Ryszard Wirga (PiSoP) pytał natomiast, czy w tym roku złożony został wniosek o nową taryfę dla sprzedawanego przez BPEC ciepła. Jarosław Potoczny odpowiedział, że tak, gdyż poprzednia taryfa obowiązywała do 31 sierpnia, a mająca zastąpić ją nowa przewiduje wzrost o niecałe 3 procent.

Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO) pytał według jakiej taryfy płacimy obecnie. Jarosław Potoczny stwierdził, że do czasu ogłoszenia nowej taryfy, zgodnie z prawem energetycznym obowiązuje poprzednia. Radny dopytywał też o przyczyny straty na podstawowej działalności w 2009 roku. Jarosław Potoczny wyjaśniał, że są nimi zmiana układu zbiorowego pod koniec 2008 roku, zrównująca prawa pracowników przejętych z ECO S.A. z prawami pracowników nowo przyjętych przez firmę na korzyść tych ostatnich. Drugim czynnikiem były wyższe, niż przyjęto do ustalenia taryf ceny miału węglowego. Natomiast ostra zima początku obecnego roku spowodowała, że wyniki w tym roku są lepsze o kilkaset tysięcy złotych.

Przetargi „w cudzysłowie” wygrane


Ryszard Wirga (PiSoP) pytał prezesa ZHK Tomasza Skibińskiego o to, na jaki okres powierzone są spółce zadania na rzecz gminy takie jak letnie i zimowe utrzymanie dróg, utrzymanie terenów zieleni, dozorowanie szaletów miejskich, opieka nad bezdomnymi psami, powierzone spółce w wyniku przetargu, jak się wyraził „w cudzysłowie” wygranym. Prezes odpowiedział, że o ile dobrze pamięta to oprócz szaletów do końca tego roku.
Także Ryszard Wirga (PiSoP) rozpoczął pytania do dyrektora ZNM, Andrzeja Moryla. Chciał dowiedzieć się, jaka stawka opłaty za wywóz odpadów komunalnych obowiązuje mieszkańca komunalnego mieszkania. Usłyszał, że to, o ile pamięta 4,64 zł od jednej osoby.

Jan Pikor (TRZB) pytał, czemu w swojej informacji dyrektor pisze, że budynek byłego gimnazjum piastowskiego pozostaje do zagospodarowania na cele administracji publicznej, skoro był wniosek Rady Miejskiej o opracowanie koncepcji przeznaczenia tegoż na siedzibę Miejskiej Biblioteki Publicznej. Dyrektor odpowiadał, że została opracowana koncepcja dla całego zespołu byłej szkoły policyjnej przeznaczenia obiektów na cele administracji burmistrza. Opracowane zostały też założenia wdrożenia programu ISO 9000, zakładającego, że obsługa mieszkańca odbywałaby się nie w poszczególnych biurach, ale w Biurze Obsługi Klienta. Jedną z instytucji, która miałby się tam znaleźć jest też MBP.

Z tej całej koncepcji na razie zrealizowano umieszczenie w tym kompleksie ZNM, i jest dokumentacja na zmianę sposobu użytkowania parteru tego budynku na siedzibę Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Pozostałe budynki oczekują na przeznaczenie zgodne z decyzjami burmistrza i Rady Miejskiej, by przez kolejne kilkadziesiąt, a może i sto lat ten obiekt funkcjonował. Pozwoliłem sobie zwrócić uwagę na dwukrotne umieszczenie na liście przydziałów pod dwoma różnymi adresami tej samej osoby, na co wskazuje ten sam numer przydziału z listy mieszkań socjalnych. Dyrektor twierdził, że to wynik powtarzalności nazwisk w społeczności romskiej, ale zwróciłem uwagę na ten sam numer na liście przydziałów, co oznacza, że dotyczy to tej samej osoby.

Dyrektor stwierdził, że uwaga jest słuszna i informację zweryfikuje. Podobna moja uwaga dotyczyła osoby, która znalazła się na liście zamian z powodu stanu zdrowia. Dyrektor stwierdził, że jest to błąd w podanym w informacji adresie. Pytałem też o stawki czynszów za najem lokali użytkowych i terenów komunalnych, które zgodnie z informacją, powinny być załącznikiem do niej w formie zarządzenia dyrektora ZNM. Dyrektor obiecał skserowanie tych zarządzeń i doręczenie radnym. W efekcie uzyskaliśmy zarządzenie burmistrza z 2005 roku w tej sprawie i dopiero po kolejnej mojej interwencji zarządzenie dyrektora z 30 października 2009 r., tyle tylko że dla lokali, ale tego dla gruntów już nie. Na kolejne moje pytanie, dotyczące wzrostu stawek opłat na cmentarzach komunalnych, dowiedziałem się, że od maja wzrosły one przeciętnie o około 7 procent.

Zapytałem też, kiedy nastąpi podwyżka czynszów za mieszkania komunalne, dla których bazowa stawka 3,70 zł obowiązuje jeszcze od 2003 roku, podczas gdy inflacja w tym czasie sięgnęła zapewne kilkunastu procent. Jeśli dyrektor miałby zastąpić burmistrza w odpowiedzi na to, to wskazał, że w lutym zaprezentował RM program gospodarowania komunalnymi zasobami mieszkaniowymi. ZNM sukcesywnie zgłasza burmistrzowi wnioski o podniesienie stawki, ale burmistrz podejmuje decyzje, mając wzgląd na opinię RM i ogólny poziom nakładów na mieszkaniówkę i choćby podwyżka sięgnęła 10 czy 20 procent to i tak nie zbilansuje się z całością ponoszonych kosztów.

Zauważyłem, że rok następny będzie zapewne rokiem, w którym taka podwyżka nastąpi ze względu na ustawowy zapis ograniczający wydatki bieżące miasta do wysokości dochodów bieżących. I na tym tą część narzekałek kończę. Do przeczytania za tydzień.

1/21 Rady Miejskiej

Nie masz uprawnień do komentowania