niedziela, 29 marca 2020
ogonekandrzejNietradycyjnie bo od gratulacji, jakie w imieniu Komisji Oświaty, Kultury i Sportu złożyła Annie Polańskiej, nowej kierownik Biura Rady Miejskiej, wraz z bukietem kwiatów Irena Mazurkiewicz (PiS) rozpoczęła się w piątek, 3 września jedna z ostatnich sesji Rady Miejskiej tej kadencji.




Później było już normalnie, choć biorąc pod uwagę decyzje RM w kilku sprawach, wygląda na to, że większość radnych stała się nagle antyburmistrzową opozycją.

Wiceburmistrz Stanisław Kowalczyk zaproponował wprowadzenie do porządku obrad projektu uchwały zmieniającej budżet miasta poprzez zmniejszenie dochodów z podatku od osób prawnych, czyli firm. Radny Piotr Szpulak (SMB – PO) wniósł o wycofanie z porządku obrad projektu uchwały w sprawie pozytywnej opinii RM o zbyciu wszystkich udziałów spółki Zakład Higieny Komunalnej. Argumentując wniosek radny zwrócił uwagę na brak oceny skutków prywatyzacji ZHK, jakimi może być wzrost cen usług wywozu odpadów. Powołał się na przykład Lewina Brzeskiego, gdzie po prywatyzacji nastąpił wzrost cen od 20 do 50 procent. Dodał, że uchwała nie wiąże burmistrza, ponieważ nawet negatywna opinia RM umożliwia burmistrzowi sprzedaż udziałów.

Zwrócił uwagę, że RM będzie dziś oceniać działalność spółki za rok 2009 i wówczas po dogłębnej analizie plusów i minusów decyzji o prywatyzacji należałoby ten projekt rozpatrywać. Wiceburmistrz Artur Kotara przypominał, że podczas dyskusji nad tegorocznym budżetem padały głosy radnych za zbyciem spółki. Nie trzeba też straszyć mieszkańców wzrostem cen, ponieważ miasto, jako właściciel nie dopłaca ani grosza do tej spółki. Przywoływanie przykładu lewińskiego jest niewłaściwe, bo śmieci z Lewina wywożone są pod Opole, a w przypadku brzeskim transportowane są do Gaci i to właśnie różnica w kosztach transportu jest powodem wyższych niż w Brzegu cen w Lewinie Brzeskim. Śmieci brzeskie są też preferencyjnie traktowane przez Zakład Gospodarowania Odpadami Komunalnymi w Gaci, którego prezesem jest Kazimierz Bączek i tak będzie, niezależnie od tego, jaka firma będzie te śmieci dostarczać. Zapytałem radczyni prawnej, czy burmistrz może w sprawie wniosku formalnego się wypowiadać, gdyż zgodnie ze Statutem Brzegu w sprawie takiego wniosku mogą być dwa głosy, jeden „za” i jeden „przeciw”, natomiast burmistrz nie jest radnym, którym prawo takiej wypowiedzi w sprawie wniosku formalnego przysługuje.

Radczyni prawna Natalia Powązka odparła, że Statut Brzegu nie jest tu precyzyjny, natomiast trudno odmówić prawa do obrony przez burmistrza przedstawionego przez niego projektu uchwały. O wniosku formalnym rozstrzyga w głosowaniu rada, po wysłuchaniu jednego przeciwnika wniosku i jednego zwolennika. Radny Jan Pikor (TRZB) przywołał przepis z ustawy o samorządzie gminnym, z którego wynika, że RM podejmując decyzję o zbyciu udziałów ustala zasady, na jakich to zbycie ma się odbyć i powinna być odrębna uchwała lub w przedstawionej przez burmistrza te zasady powinny się znaleźć. Radczyni prawna Natalia Powązka odpowiedziała, że uchwała w sprawie zasad była podjęta wcześniej i przedstawiany projekt wskazuje właśnie ją, jako podstawę prawną do wyrażenia przez RM opinii w tej sprawie. Oba wnioski zostały przez RM podjęte, a tym samym ilość rozpatrywanych projektów uchwał pozostała bez zmian.

Reja, a może już Huczyńskiego?

Dyskusję nad sprawozdaniem burmistrza z bieżącej działalności, które odczytał wiceburmistrz  Stanisław Kowalczyk, rozpoczął Marek Zwierzyński (PiSoP) pytaniem, co takiego ważnego dziś się stało, że nie ma na sesji burmistrza? Odpowiedź, to spotkanie służbowe w Opolu.

Sławomir Spychała (SLD), nawiązując do informacji o złożeniu do prokuratury zawiadomienia w sprawie remontu ulicy Reja, pytał kiedy to się stało, bo już od kilkunastu miesięcy się o tym mówi, mówiło się, że sprawa trafi do sądu, a tu dopiero dowiadujemy się, że złożono zawiadomienie. Wiceburmistrz Artur Kotara przypomniał radnemu, że już kilka razy odpowiadał na pytania w tej sprawie. Sprawa jest w Sądzie Okręgowym w Opolu i z wykonaną na zlecenie tego sądu ekspertyzą miasto się nie zgodziło, bo biegły nie sprawdził, co i w jaki sposób zostało wbudowane w tą drogę. Miasto zamówiło więc ekspertyzę na Politechnice Wrocławskiej. Po zapoznaniu się z nią około dwóch tygodni temu, obsługująca miasto kancelaria adwokacka złożyła zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez dwóch pracowników Urzędu Miasta.

Dopóki sąd nie wyda w sprawie wyroku, nic na tej drodze miasto nie może zrobić, gdyż zatarłoby to ślady budowy. Prowadzący obrady Paweł Korycki (TRZB) stwierdził, że to bardzo niepokojące, bo wynikałoby z tego, że część winy leży po stronie miasta. Wiceburmistrz Artur Kotara odpowiedział, że dokumentacja remontu powstała w trybie uproszczonym bez badań geologicznych. Po ściągnięciu warstwy dotychczasowej podbudowy drogi nikt się nie pofatygował, by takie badania przeprowadzić. Eksperci z Politechniki Wrocławskiej stwierdzili, że niektóre materiały wbudowane następnie w podbudowę nawierzchni są niezgodne z projektem, a niektóre zanieczyszczone gliną. W ocenie wiceburmistrza po części winny jest projektant, wykonawca ale i nadzór, który do tego dopuścił, stąd zawiadomienie do prokuratury.


Radny Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO), odnosząc się do końcowych fragmentów sprawozdania burmistrza, które tu zacytuję: „W związku z uwagami dotyczącymi nieznajomości przeze mnie pojęcia „finansowanie” uprzejmie informuję, że według internetowego słownika wyrazów obcych „finansować (fr. financer) ekon. opłacać jakieś przedsięwzięcie, wykładać własne środki na jego realizację; także pozyskiwać środki finansowe na określone wydatki.” Dlatego nie są prawdą twierdzenia radnego Grzegorza Surdyki, że miasto czy też Burmistrz finansuje wydawcę jakiejkolwiek gazety lokalnej.”, zauważył, że odnosi wrażenie, że gdyby nie jego skromna osoba burmistrz w swoich sprawozdaniach nie miałby co pisać. Cieszy się, że burmistrz sięgnął po słownik, choć trochę czasu mu to zajęło, ale to i tak sukces. Następnie cytując kolejny fragment sprawozdania: „Dlatego należy zrozumieć fakt, że kompetencje prezydenta Stanów Zjednoczonych są inne niż Burmistrza Miasta. Powiedzenie Billa Clintona „Gospodarka głupcze” można parafrazować i powiedzieć na poziomie gminy „Kompetencje i prawo głupcze, a nie puste obietnice i demagogia”.

Cieszę się, że mogę uświadomić tą różnicę pomiędzy kompetencjami Burmistrza jak i Prezydenta Stanów Zjednoczonych tym radnym, którzy po ponad trzech latach kadencji nie zauważyli tej różnicy.”, zauważył, że różnicy się nie uświadamia, różnicę się przedstawia lub ukazuje, więc może dobrze by burmistrz poza internetowym słownikiem wyrazów sięgnął po słownik poprawnej polszczyzny, bo przystoi to człowiekowi, który za nasze podatki sprawuje tak ważny urząd w mieście. Radny jest przekonany, że specjalistą od demagogi i pustych obietnic jest burmistrz. Jest także mistrzem w przerzucaniu swoich porażek na osoby trzecie.

Chyba też nie przeczytał do końca tekstu radnego pt „Gospodarka głupcze”, bo wtedy by zrozumiał, że ten tytuł to parafraza do hasła wyborczego burmistrza „Praca przede wszystkim”, a nie do powiedzenia prezydenta USA Billa Clintona. I czas nie zajmować się tymi polemikami, ale tak poważnymi sprawami, jak wspomnianą przed chwilą ulicą Huczyńskiego i tu radny się za język łapiąc, powiedział: przepraszam, Reja.

Niech czyta a nie poucza

Pozwoliłem sobie poprosić o przedstawienie osoby nowej dyrektor Dziennego Domu Pomocy Społecznej i zapytać, czy była jedyną uczestniczką konkursu na to stanowisko.


Wiceburmistrz Stanisław Kowalczyk przedstawił Lillę Zwierzchowską i dodał, że oprócz niej w konkursie uczestniczyła inna osoba. Sama dyrektor stwierdziła, że od 29 lat pracowała w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej, gdzie awansowała od instruktora socjalnego po specjalistę pracy socjalnej. Zapytałem też, czemu po dwukrotnym bezskutecznym przetargu na dostawy nabiału do DDPS nie ogłoszono kolejnego przetargu, bo chyba nie jest intencją burmistrza pozbawienie podopiecznych DDPS nabiału.

Wiceburmistrz Stanisław Kowalczyk odpowiedział, że ponieważ kwota zamówienia jest mniejsza od ustawowej, to burmistrz zgodził się na odstąpienie od zamówienia w trybie przetargu, choć ten wymóg wynikał z przyjętego w sprawie zamówień publicznych regulaminu.
Radna Irena Mazurkiewicz (PiS) chciała wiedzieć, dlaczego wydane 18 sierpnia zarządzenie burmistrza w sprawie konkursu na stanowisko dyrektora DDPS po kilku dniach zostało zmienione. Wiceburmistrz Stanisław Kowalczyk odpowiedział, że wynikało to z powodu urlopowych nieobecności powołanych 18 sierpnia osób, w tym Iwony Ziobrowskiej – Kowalik.

Nawiązując do pytania Marka Zwierzyńskiego (PiSoP), stwierdziła, że nie satysfakcjonuje jej odpowiedź, że burmistrz jest na jakiejś naradzie. Dostała odpowiedź na piśmie, że powinna wiedzieć, że jest może niedouczona, że burmistrz nie ma obowiązku uczestniczyć w sesjach RM, bo nie jest radnym, ale w Statucie Brzegu jest zapis, że ma uczestniczyć. Wie, że burmistrz ma zamiar startować w wyborach, i pyta, czy burmistrz będzie tak traktował następną RM. Plan sesji jest na cały rok i burmistrz powinien wiedzieć, kiedy jest sesja. Może się tak zdarzyć, że nie będzie mógł uczestniczyć, ale jest to nagminne i niech burmistrz nie poucza radnych, lecz czyta również Statut Brzegu.

Jacek Juchniewicz (TRZB) nawiązując do przetargów na materiały promocyjne miasta, zapytał czy nie lepiej niż na koszulki, czapki, smycze, ołówki z gumką, długopisy, które są rzeczą chwilową po tygodniu rzucaną w kąt, wydać pieniądze na porządny album, promujący miasto. Wiceburmistrz Stanisław Kowalczyk odpowiedział, że niedawno taki album powstał, a te materiały to standard.

Bezrobocie – inkubator przestępczości

Stan bezrobocia w mieście, problemy i programy związane z przeciwdziałaniem temu zjawisku przedstawiła zastępca dyrektora PUP Jolanta Markiewicz. Po audiowizualnej prezentacji radni przeprowadzili dość ożywioną dyskusję. Jan Pikor (TRZB), wyrażając uznanie dla działań PUP zauważył, że brak mu wykończenia tej działalności, bo jeżeli wyszkolono 150 osób, a sam widział te szkolenia przy budowie boiska w ogólniaku i jeśli te 150 osób otrzyma dotację na rozpoczęcie własnej działalności, to ze strony miasta nie ma dla nich żadnej pomocy. Taką pomocą byłby inkubator przedsiębiorczości, bo wówczas ten startujący przedsiębiorca miałby partnera do rozwijania działalności.

Przez dwie kadencje miasto nie zbudowało inkubatora, obiekt na to przeznaczony niszczeje, a projekt techniczny leży na półce. PUP robi dobrze swoje, bo jest ponad 10 form wspierania bezrobotnych, zdobywa ponad 22 miliony złotych na przeciwdziałanie bezrobociu, ale wykończenia wciąż brakuje. Jolanta Markiewicz podziękowała za tą ocenę i dodała, że starosta stworzył namiastkę inkubatora w postaci punktu informacyjnego o programach unijnych i owi startujący przedsiębiorcy mogą z tego skorzystać. Wyraziła nadzieję, że w przyszłości może przekształci się to w inkubator, a pracownicy nabędą doświadczenia, które przyda się w inkubatorze. Dariusz Gądek (PiSoP) pytał na czym polega stypendium aktywizacji w wysokości około 800 złotych. To stypendium dla osób uczestniczących w programie aktywizacji, odbywających staż zawodowy u pracodawcy, odpowiedziała dyrektor.

Dariusz Gądek (PiSoP) pytał o następny program, w którym stażysta dostaje stypendium w wysokości około 1.600 zł. Czy to znaczy, że dwa razy lepiej pracował, pytał radny. W przypadku stypendium z Europejskiego Funduszu Społecznego stypendysta uzyskuje najniższe wynagrodzenie netto, a PUP odprowadza od tego wszystkie składki ubezpieczeniowe i zaliczki na podatek dochodowy, natomiast w przypadku stypendium w wysokości 800 zł, finansowanego z budżetu państwa te składki są nieodprowadzane i wysokość brutto jest równa wysokości netto, brzmiał odpowiedź Jolanty Markiewicz. Z wielkim uznaniem wyrażać się pragnęła o pracy PUP Irena Mazurkiewicz (PiS). Radny Pikor wspominał o inkubatorze przestępczości, przejęzyczyła się radna, a po poprawieniu się stwierdziła, że RM bardzo poparła utworzenie inkubatora przedsiębiorczości, ale tak się złożyło, że w ostatnich negocjacjach, coś ze strony burmistrza nie zaowocowało. Wyraziła też uznanie dla programu robót publicznych. Radny Jacek Juchniewicz (TRZB) pytał, jakich zawodów w powiecie brzeskim brakuje, jakich poszukują pracodawcy.

Poszukiwani są wysokiej klasy robotnicy, czyli np. brukarz, który ma uprawnienia na ubijarkę i zagęszczarkę, spawacze z uprawnieniami MAG, MIG, a kadra wyższa to Wrocław i Opole, gdzie absolwenci wyższych szkół mogą znaleźć pracę. Radny pytał dalej, czy osoby w wieku powyżej 45 lat mają możliwość spotkań z psychologami. Na razie 66 mieszkańców miasta korzysta ze szkoleń, gdzie takie zajęcia są, odpowiedziała Jolanta Markiewicz. Nawiązując do „wpadki” Ireny Mazurkiewicz (PiS) zauważyłem, że niechcący prowadzi to następującego sformułowania: bezrobocie to inkubator przedsię, tu zauważyłem, iż sam wpadłem, jak radna, ale dokończyłem przestępczości. Pomysł inkubatora przedsiębiorczości funkcjonuje od wielu lat i dziwi mnie upór burmistrza przeciw jego realizacji, bo były nabory wniosków do RPO na tworzenie takich instytucji i taki ostatnio powstaje dla przykładu w Strzelcach Opolskich. My mamy pomysł od lat, miejska spółka została obciążona kosztami sporządzenia dokumentacji technicznej, co spowodowało stratę a z pieniędzy oferowanych przez RPO nie chcemy korzystać, bo władza wykonawcza tego wdrożyć nie chce. W programie wyborczym burmistrza sprzed 8 lat, który sam współtworzyłem ten temat był.

Zapytałem wprost Jolantę Markiewicz, czy jej zdaniem, inkubator jest potrzebny, bo jeśli nie to trzeba przyznać rację burmistrzowi. Odpowiedź brzmiała tak, a upływa już ze trzy lata, jak w ramach programu EQUAL przez rok funkcjonował wirtualny inkubator przedsiębiorczości, cieszący się dużym zainteresowaniem osób rozpoczynających działalność gospodarczą. Jej zdaniem trudno o pieniądze na to z programów operacyjnych i powinniśmy lobbować u marszałka i posłów za tym pomysłem. Odpowiedziałem, że to nie problem lobbingu, ale znalezienia pieniędzy na wkład własny do takiego programu. Jeśli tego nie czyni burmistrz, to jak w dowcipie o Panu Bogu i wygranej w totolotka, szans nie mamy, bo losu nie wykupiliśmy. Apelowałbym odwrotnie, by to starosta, korzystając z dobrych relacji z burmistrzem przekonał go do tego pomysłu, bo na tej sali wielokrotnie przekonywaliśmy burmistrza do tego, lecz bez skutku.

Dyrektor Jolanta Markiewicz odpowiedziała, że zamysłem starosty jest przekształcenie punktu informacyjnego w inkubator gospodarki społecznej. Nie wie, czy tylko z pieniędzy powiatu, czy też z udziałem gmin. Jan Pikor (TRZB) przypomniał, że starosta w ubiegłym roku powołał zespół z jego udziałem, który po spotkaniu z radami wszystkich gmin opowiedział się za powstaniem inkubatora. Było też wówczas zapewnienie, że połowę pieniędzy uzyskanych zostanie z zewnątrz, bo temat był na fali i sam Donald Tusk w swoim expose o tym mówił . Niestety burmistrz nie przystąpił do stowarzyszenia na rzecz rozwoju przedsiębiorczości, które ten inkubator miałoby powołać. Wiceburmistrz Artur Kotara stwierdził, że radny nie do końca mówi prawdę, bo nie wszystkie gminy zdeklarowały przystąpienie do stowarzyszenia. Sprawa kończyła się na mieście i to miasto miało ponieść wszystkie koszty utworzenia inkubatora.

Nieprawdę pan mówi, odparł Jan Pikor (TRZB), bo nie powiedział, że wszystkie gminy zadeklarowały, tylko, że zespół był na sesjach wszystkich rad gmin. I nieprawdą jest, że tylko Brzeg. Do końca zainteresowana była Lubsza i Skarbimierz. Dopiero, gdy zauważyły niechęć miasta, stwierdziły, że nie zdeklarują się, ponieważ największy beneficjant chce przenieść na nie swoje koszty. To typowy przykład patrzenia na pewne sprawy tylko po granicy gminy, zauważyłem. Sam jestem oskarżany o ich utworzenie, czego się nie wstydzę. Rola miasta typu Brzeg to rola centrum dla ościennych gmin. I tu jest tak, że nie zawsze każda gmina weźmie udział w jakimś wspólnym projekcie, bo jest zbyt biedna. Naszą rolą jest patrzenie trochę szerzej niż przez te gminne opłotki i to problem filozofii działania, a nie tego by traktować ściśle „to moje, a to nie moje”.

Wiceburmistrz Artur Kotara zapytał, czemu nie mówimy o pieniądzach. Skoro miasto miało za wszystko zapłacić, to mogło zrobić inkubator miejski, a nie powiatowy. Jan Pikor (TRZB) odpowiedział, że pieniądze zadeklarował powiat, nie zadeklarowała ich gmina wiceburmistrza, czyli Lewin Brzeski, nie zadeklarował Grodków, który jednak chciał utworzyć u siebie filię inkubatora. Burmistrz specyfikację deklaracji dostał. Miasto musi być, jak ja powiedziałem, liderem w pewnych projektach, tak jak stało się to w przypadku poradni kardiologicznej. Na tej sali nieomal jednogłośnie podjęty został wniosek o utworzeniu inkubatora i przystąpieniu do stowarzyszenia.

Tracimy czas, zauważył Grzegorz Surdyka (SMB, już nie PO), bo na jednej z wiosennych sesji burmistrz powiedział: „Ja rozumiem, że niektórzy socjaliści myślą o tym, że władza publiczna jest odpowiedzialna, a szczególnie burmistrz miasta, który nie ma w tym zakresie instrumentów, jest odpowiedzialna za przedsiębiorczość ludzi, którzy mieszkają na terenie gminy.” Też pamięta, jak burmistrz w pierwszej kadencji mówił o inkubatorze przedsiębiorczości, a co z tego wyszło, wszyscy wiemy. Przywołał polemikę ze sprawozdania burmistrza, w której burmistrz mówi o obietnicach i demagogi. Szkoda czasu, sprzeda się jedną, trzy firmy miejskie i jakoś to będzie, władza zawsze się wyżywi. Ryszard Wirga (PiSoP), jako drugi z radnych, członków zespołu chciał „konkretnie” powiedzieć, że starostwo miało wyłożyć około 40.000 zł, Skarbimierz ponad 70.000, Lubsza około 260.000 zł, a Brzeg około 1.500.000 zł. Burmistrz zrezygnował z tego, zrezygnował też wójt Lubszy, bo za takie pieniądze może zrobić ileś tam kilometrów dróg.

Irena Mazurkiewicz (PiS) stwierdziła, że bardzo się cieszy, iż jej przejęzyczenie wywołało tą dyskusję, że spowodowała trochę wesołości w tej radzie. Jacek Juchniewicz (TRZB) stwierdził, że taki inkubator byłby cenny, gdyby powstał 20 lat temu. Sam rozpoczynając działalność gospodarczą nie miał żadnej pomocy. Owszem jest sens inkubatorów przy uczelniach, a tutaj jest dyskusja o wydaniu nie wiadomo po co pieniędzy. Dzisiaj te sprawy coraz lepiej załatwia PUP. Dla powstających firm potrzebna jest pomoc prawna. Do tego nie trzeba wielkiego gmachu. Wystarczy mały pokoik, do którego przyjdzie przedsiębiorca i uzyska pomoc prawnika. Każdy ma swoje zdanie i trudno z nim dyskutować, tylko dlaczego teraz w Strzelcach Opolskich powstaje taki inkubator, pytał Jan Pikor (TRZB). Czy oni są  tacy niedoszkoleni?

Inkubator to nie tylko informacja. Inkubator to także lokale, to także różny sprzęt. Dla tych 150 rozpoczynających działalność gospodarczą jest to potrzebne. Przecież i dyrektor PUP uznała, że jest potrzebny. A najlepszym dowodem był działający przez rok przy starostwie inkubator wirtualny. Brakuje wykończenia nie tylko w postaci inkubatora, ale parku technologicznego, który powstał w Kędzierzynie – Koźlu, który zespół wizytował. Podobne powstają na Śląsku.

I na tym tą część narzekałek kończę. Następna za tydzień. Do przeczytania.

1/21 Rady Miejskiej

Komentarze   

 
0 # Bernard 2010-10-02 19:04
Panie radny nie bardzo rozumiem Pana podpis pod tym tekstem z obrad rady miasta,co to oznacza 1/21. Pan nie lubi pracować w kolektywie?
 
 
0 # przeradny 2010-10-02 20:05
Szanowny Bernardzie. Jeśli wytłumaczysz mi, co znaczy "pracować w kolektywie", to być może uda mi się odpowiedzieć na Twoje pytanie. Mi ten kolektyw jakoś mocno trąci komunizmem i socjalizmem. Dlatego też pozwolę sobie zapytać Ciebie, dlaczego twierdzisz, że prawdziwe jest równanie: Rada Miejska = kolektyw?
 
 
0 # Bernard 2010-10-02 20:53
Pracować w kolektywie to moim zdaniem jest zebranie większej grupy radnych, którzy np. pod Pana "przywództwem" wymyśli konkretne pomysły na rozwój naszego miasta i przegłosuje je jako większość w radzie miasta. Chodzi o to, aby nie tylko ustawić się w roli "mentora" ale zrobić coś konkretnego i pozytywnego dla Brzegu, żeby społeczeństwo wiedziało, że nie bierze Pan dietę za dziennikarstwo ale za pracę na rzecz naszego miasta.
 
 
0 # PK 2010-10-03 22:33
ja znam lepsze równanie
Ogonek=krótki=z awsze racja=brzeska demokracja=mądr ość i wiedza samorządowa=nie zależne i obiektywne dziennikarstwo= 1/21 rady > cokolwiek
 
 
0 # Waldek 2010-10-07 11:42
Myślę,że któraś z gazet lokalnych,a może o większym zasięgu powinna nam pana radnego podebrać by ludzie już nie dali się znowu nabrać przed wyborami do rady.Bo dość tej opozycji względem samego siebie.
 

Nie masz uprawnień do komentowania