View Comments

Tomczuk3Adwokat to nie tylko holenderski likier o dużej gęstości, ale i pożyteczna - służąca ludziom - profesja. Bycie mecenasem znaczy: dopomóc bliźniemu w nieszczęściu.

 

Trudność pełnienia misji adwokackiej zasadza się w tym, że trzeba obronić nawet mordercę. Doszukać się w nim cech, które dowodziłyby jego wewnętrznej dobroci, człowieczeństwa oraz... niewinności. Tak jest! A co za tym idzie: usprawiedliwiałyby zbrodniczy czyn, co z kolei przekłada się na złagodzenie wymiaru kary. Profesjonalny adwokat działa w myśl zasady, że morderca to też człowiek.
Sądy rożnych instancji są swoistym teatrem, w którym na stare lata przyszło mi występować. Zostałem aktorem, może nie teatralnym, a kina niemego, bo ja - zatracony gaduła - w sądach prawie się nie odzywam. Do tej roli sprowadziła mnie municypalna władza, a konkretnie pewien pieniacz, który chcąc zatuszować swoją brzydotę zaczął sznurować usta niezależnym mediom, które nie żebrzą o łaskę i nie wyżerają z samorządowego koryta.

Na sądowej scenie nie odgrywam roli gwiazdy. Daleko mi do szurniętego celebryty, który fotografuje się na ściance u boku cud-blondyny z biustem wylewającym się z miseczki typu D. Mam w domu lustro i wiem, że żaden ze mnie Chris Hemsworth, najseksowniejszy mężczyzna świata. Co najwyżej przypominam Bena Kingsleya, pod warunkiem, że porządnie się uczeszę. Ale to też przegięcie, ponieważ Ben jest Hindusem, a ja z Indiami mam tyle wspólnego, że byłem tam na wycieczce, którą trudno nazwać wyprawą. Wielkie eskapady to domena innych. Mam na myśli wydawcę i zarazem wybitnego komentatora lokalnej sceny politycznej, który latami podpisywał się królewskim imieniem, jako Zygmunt Stary. Wreszcie wyprawi się w świat, bo będzie musiał coś zrobić z nadmiarem wolnego czasu i kupą kasy, którą ma do stracenia. Swoje w życiu już zrobił i zarobił, choć się nie narobił, przed nim teraz same przyjemności.

Cóż, los dla niektórych bywa okrutny. Jak wspomniałem, nie jestem gwiazdorem, niestety. Jeśli chodzi o wygląd, bliżej mi do emeryta z epoki schyłkowego Tuska. A los seniora, wychylającego się ponad przypisaną mu szarość, bywa zgubny. Władzy nie wolno krytykować, należy jej przytakiwać, kiwać główką, jak ten piesek zza tylnej szyby syrenki. Jeśli jesteś niepokorny, rządzący puszczą cię z torbami. Wysądzą kosmiczne odszkodowanie i wmówią jeszcze, że nie dla siebie, lecz dla pożytecznej fundacji, i nie jest to ich zdaniem żaden rozbój.

szpilki-lampartBrzescy notable wynaleźli w Oławie prawniczą gwiazdę, która stała się lokalną celebrytką. Tworzą legendę, że to genialna pani mecenas, perfekcyjnie prowadząca sprawy. Otarłem się o ten geniusz parokrotnie. Przyznaję: mamy do czynienia z kimś nieprzeciętnym, wziąwszy pod uwagę aparycję i oryginalny styl. Strój roboczy uzupełnia odjechanym obuwiem. Są to powalające buty w lamparciej kolorystyce na kilkunastocentymetrowych szpilach. Tak ostrych, że przebiją każdy balonik, a nawet nadętego bufona. Ja - człowiek staromodny i po trybunałach wcześniej rzadko błądzący - sądziłem, że na tamtejszych wybiegach obowiązuje strój stonowany: wypastowane pantofle plus korporacyjna toga. Widocznie nie nadążam i z wiekiem staję się coraz bardziej schyłkowy.

Ludzi nie powinno się oceniać po wyglądzie. Nie wolno naigrywać się z czyjegoś długiego nosa, czy zamieszkiwania poza opłotkami miasta, w opuszczonym przez wojsko bunkrowisku zwanym potocznie Zielonką. Za taką zbrodnię można słono zapłacić. Może zatem lepiej nie zajmować się lamparcimi szpilami?

Babcie uczą swoje wnuczęta, że nie szata zdobi człowieka, dlatego skończmy już z pięknymi strojami. Pochylmy się nad tym, co mieści się w ludzkich głowach. Czy adwokat może kłamać? Odpowiedź jest oczywista: zdecydowanie nie. Kłamstwo zastępuje prawdę w sytuacji beznadziejnej, kiedy zaczyna brakować argumentów. Niedawno, w żywe oczy dziewięcioosobowego gremium w składzie którego znalazła się trójka sędziów sądu apelacyjnego, pani mecenas ?rozminęła się z prawdą". Stwierdziła mianowicie, że wywiady dot. przedszkola-widmo, jakie pojawiły się na witrynie brzeg.com.pl w marcu 2013 r. i potem zostały przedrukowane w Gazecie Brzeskiej, przerwały polityczną karierę jej mandanta. Wywiady okazały się nieprofesjonalne, czyli strasznie złe, bo w twierdzeniu pani mecenas, nie były autoryzowane!

Bardzo śmieszne. Bardzo.


Wreszcie pojąłem sens powiedzenia o ?wmawianiu dziecka w brzuch?.