czwartek, 02 kwietnia 2020

d.byczkowskiWydana w 2010 roku debiutancka powieść Leszka Białego ?Źródło Mamerkusa", porównywana przez krytyków z takimi arcydziełami jak ?Imię róży" czy ?Rękopis znaleziony w Saragossie", jest powieścią niezwykłą

 

Wielki Don Kichocie! Zostało Nic... zgotujemy sobie takie piekło, na ziemi, że Lucyfer wyda nam się aniołem... polityka zmieni się w kicz, miłość w pornografię, muzyka w hałas, sport w prostytucję, religia w naukę, nauka w wiarę.
Tadeusz Różewicz, ?Teraz"

NIC

O ile dobra powieść to umiejętność ciekawego przedstawienia zajmujących wydarzeń, o tyle dobra powieść historyczna zanurzając się w historii jest refleksją nad teraźniejszością.
Wydana w 2010 roku debiutancka powieść Leszka Białego ?Źródło Mamerkusa", porównywana przez krytyków z takimi arcydziełami jak ?Imię róży" czy ?Rękopis znaleziony w Saragossie", jest powieścią niezwykłą i jak na warunki polskie niezmiernie rzadką. Jest to historia pewnego rycerza, który rusza do Ziemi Świętej z pierwszą krucjatą, celem uzyskania wybaczenia i zmazania ekskomuniki. Licząca 850 stron powieść jest zapisem obfitującej w wiele przygód wędrówki naszego bohatera, a zarazem narratora, bezimiennego chrześcijańskiego rycerza, który podróżuje wraz ze swoim sługą, a później przyjacielem, Yusufem, Arabem z Kordoby. Uczestniczą w wielu bitwach i potyczkach, napotykają na swej drodze świętych, proroków i pustelników, wielmożów i żebraków, pobożnych i zbójów (nierzadko w tej samej osobie). Ich ciekawe dyskusje, emocjonalne tyrady intrygują i fascynują. Przyjaźń bohaterów rodzi się na naszych oczach, wzajemna umiejętność słuchania się oraz poszanowanie racji przeciwnika świadczy o dużej kulturze i tolerancji. Yusuf ? przedstawiciel ówczesnej inteligencji, człowiek mądry i szlachetny ? uczy naszego rycerza nie tylko czytać i pisać, ale także nabożnego przyglądania się złożoności tego świata. XI-wieczna perspektywa ukazuje nam bardzo postępową i dojrzałą kulturę islamu oraz rodzącą się, nieco jeszcze surową, ale niezwykle ekspansywną kulturę chrześcijańską. Znany w literaturze motyw wędrówki jako drogi dojrzewania i wzajemnego poznawania się tutaj dotyczy także poznania mentalności przedstawicieli dwóch rywalizujących kultur i religii.


Leszek Biały w barwny i fascynujący sposób opisuje epokę ? czas pierwszej krucjaty 1096?1099 będącej odpowiedzią na apel papieża Urbana II. Tysiące prostych i mężnych ludzi, zostawiając wszystko, rzuca się w wir wielkiego posłannictwa, wielkiej misji. Europa tego czasu to wielkie wrzenie idei.
Jakże blado na tym tle wygląda Europa dziś. Europa nowej religii: poprawności, konsumpcji i relatywizmu. Jakże dramatycznie brzmiały nie tak dawno słowa Jana Pawła II: ?Francjo, najstarsza córo Kościoła, czy pamiętasz o ślubach uczynionych na chrzcie?".


Jakie to anachroniczne i ?moherowe". Nie do sformatowania, nie do przycięcia i przyłożenia do wymogów naszej nowoczesnej, europejskiej etykiety. Ale, ale, zaraz okrzyknięty zostanę ?antyeuropejczykiem", ?szowinistą", ?homofobem", ?rasistą", ?fundamentalistą", i tak dalej ? lista zabronionych zachować stale się wydłuża. Niedługo wszyscy będą jednakowo myśleć i zgodnie współpracować niczym trybiki w wielkim globalnym zegarze. Czy w takiej Europie zmieściłby się nasz błędny rycerz i jego przyjaciel Yusuf ? Czy współczesny Europejczyk nie jest aby uboższy? Czy pod maską poprawności nie szaleje pożar? A może bezmiar nędzy duchowej zagasił już pierwotne pragnienia i tęsknoty. Czy Matka Europa przytuli aspirujących do salonów ludzi bez wyrazu i kręgosłupa, mniej lub bardziej nieudolnie kopiujących image ?Europejczyka"; ?Europa" śmieje się z zaściankowych ?moherów" chodzących w procesjach, klękających przed Ołtarzem, narzekających na wszystko, noszących skarpetki do sandałów.

Europa ?przedstawiona" w ?Źródle Mamerkusa" ukazuje bohaterów szczerych w swej wierności, prostych i honorowych, ale przede wszystkim ? autentycznych. Myślących w kategoriach misji, w kategoriach wspólnoty. To naprawdę zastanawiające, że dziś, w świecie opanowanym przez skrajny indywidualizm, przez ideologię ?róbta, co chceta", przez nieustanne przekonywanie, że najważniejsze jest ?bycie sobą", to właśnie bycie sobą, prawdziwym, bez maski, wzbudza największy lęk.

Książka Białego, utkana dysputami historycznymi i filozoficzno-teologicznymi, stanowiącymi spuściznę kultury śródziemnomorskiej, czy ? jak kto woli ? europejskiej, nie jest bynajmniej nużąca, za to zabawna i zajmująca. Mnogość sentencji i aforyzmów stanowi jej erudycyjny trzon, podobnie jak humor, którego w powieści nie brakuje:


Panie stój! Człowiek nie trawa, ścięty nie odrośnie.

(...) duchowny wskazał na Saracena i zapytał półgłosem:
? Rozumie po ludzku?
? Oczywiście. Jak to poseł.

(...) już dawno zauważono, że zbyt częste stosunki małżeńskie powodują ślepotę i głuchotę, wysuszają mózg i prowadzą do przedwczesnej starości i śmierci. Poza tym za ludźmi rozpustnymi gonią watahy psów (...) gdyż ciało człowieka, który odbywa wiele stosunków, nie różni się niczym od ścierwa...


Eskpozycją powieści jest zaznajomienie się naszego bohatera z tytułowym Mamerkusem ? El Latino w klasztornym lazarecie. Jego tajemnicza długowieczność i nie mniej tajemnicze jej źródło staje się faktycznym i symbolicznym celem, a także natchnieniem i misją głównych bohaterów.

Ta interesująca powieść zbudowana jest z wielu odmian, takich jak: historyczna, łotrzykowska, podróżniczo-przygodowa, a także powiastka filozoficzna z misternym połączeniem przeróżnych wątków w układzie szkatułkowym. Może czytelnika zainteresować i wciągnąć w wir wydarzeń i dyskusji. Ale to, co jest walorem chyba najistotniejszym, budującym nas, współczesnych odbiorców, to godność. Godność życia, godność umierania. Przejmujący obraz agonii ryb w łodzi nad Dunajem jest próbą miary i stylu powieści:


W łodzi tymczasem trwał Taniec Śmierci. Pojednani ostatecznym Rozejmem Bożym, leżeli obok siebie, pod sobą i na sobie niedawni prześladowcy i ich ofiary, śmiertelni wrogowie i odwieczni rywale. Przywarci do siebie bokami, napierający jeden na drugiego wyprężonymi grzbietami i rozdętymi skrzelami, spod których sączyła się krew zmieszana z wodą, skąpani w śluzie i osoczu, nie odczuwali już wobec siebie żadnej wrogości, respektu czy obaw. (...) Pod względem majestatu Taniec ten przewyższał wszystko, co widziałem na polach bitew. Nikt nie wzywał matki, żony ani dzieci. Nikt nie zamęczał zdrowych niemożliwymi do spełnienia prośbami. (...) Nikt nie błagał, żeby go dobić. Nikt nie próbował przypomnieć sobie dawno zapomnianej modlitwy, nikt nikogo nie przeklinał, nikt nie złorzeczył Niebu i nikt nie próbował paktować z Diabłem. W łodzi odchodzono z tego świata z godnością i honorem, dyskretnie i z większą pompą funebris, niż czynią to zazwyczaj istoty znacznie wyższe, nie pozbawione przecież rozumu i duszy.


Określić swoją tożsamość i autonomię. Z perspektywy historii dzisiejsza Europa pustych kościołów, pozornych wartości jawi się aż nazbyt ponuro. Arcydzieło Leszka Białego, poza mistrzostwem formy, przenikliwością treści, demaskuje także współczesny blichtr nowoczesności i pozornego postępu.

Ponieważ ?zacząłem" Różewiczem, postanowiłem ?zakończyć" Miłoszem, który podobnie diagnozuje czasy nam współczesne:


Nie myślałem, że żyć będę w tak osobliwej chwili.
Kiedy Bóg skalnych wyżyn i gromów,
Pan Zastępów, Kyrios Sabaoth,
Najdotkliwiej upokorzy ludzi,
Pozwoliwszy im działać, jak tylko zapragną,
Im zostawiając wnioski i nie mówiąc nic,
(...) Drogom na betonowych słupach, miastom ze szkła i żeliwa,
Lotniskom rozleglejszym niż plemienne państwa
Nagle zabrakło zasady i rozpadły się.
(...) Wszędzie było nigdzie i nigdzie wszędzie.
Litery ksiąg srebrniały, chwiały się i nikły.
Ręka nie mogła nakreślić znaku palmy, znaku rzeki ni znaku ibisa.
Wrzawą wielu języków ogłoszono śmiertelność mowy.

Czesław Miłosz, ?Oeconomia Divina"

 

Komentarze   

 
+6 # Grzelka 2013-02-17 00:45
Zasugerowana tytułem pomyślałam że to o Kowalczyku Pawle. Dzięki panie profesorze za zajęcie się tematami pożytecznymi. Bardzo przyjemna lektura. Pozdrawiam i czekam na więcej.
 
 
+7 # Fado 2013-02-17 17:21
No i wyszedł Stary Dobry Byku.Chłopie olej politykę i rób swoje. Były, niesforny uczeń
 
 
-6 # Kala 2013-02-18 10:52
Może napisze pan coś o samochodach?
 
 
+5 # Dariusz Byczkowski 2013-02-19 19:09
Kala-Przyjaciel u po chrześcijańsku, nastawiam drugi policzek.
 
 
+6 # Leszek Tomczuk 2013-02-19 19:18
Darku! Ten cały Kala to dobrze Ci znane indywiduum. Wieśniak i zawistnik, jeden z tych, co to samochodu w życiu już nie kupi. Zbankrutował, zwłaszcza moralnie. I dlatego chciałby o samochodzikach. .. Medialny troll.
 
 
-7 # Kala 2013-02-20 22:22
Nie byłem, nie jestem i nigdy nie będę Twoim przyjacielem. Chrześcijanin nastawiłby drugi policzek, polityk wykorzystał biblijny frazeologizm do... swojej autopromocji. Taka różnica, której albo nie dostrzegasz albo z premedytacją stosujesz. Napisz coś o autach, nie nastawiaj kolejnego policzka

Panie Leszku, więcej powagi w swoich komentarzach
 
 
+4 # Leszek Tomczuk 2013-02-21 10:13
Kala nie kalaj miliona nicków pod którymi "rządzisz" w brzeskim grajdole... :P
 
 
+4 # nika 2013-02-21 21:29
7 wpisów ale nikt nie odniósł się do meritum. Zaściankowe grypsy, totalna polska wiocha , powiatowa nędza i zawiść . Próbujcie czytać i myśleć, to trudniejsze niż obrażanie ale nie boli.
 
 
-4 # Kala 2013-02-21 22:55
Proszę przejdźmy meritum:
"Niedługo wszyscy będą jednakowo myśleć i zgodnie współpracować niczym trybiki" - tak jak partyjni posłowie czy radni? Cóż więc Pan robisz w partyji?

"Europa ?przedstawiona" w ?Źródle Mamerkusa" ukazuje bohaterów szczerych w swej wierności, prostych i honorowych, ale przede wszystkim ? autentycznych". Jak dla mnie to szczery i honorowy bohater:
www.nto.pl/.../120329963

"Kiedy Bóg skalnych wyżyn i gromów,
Pan Zastępów, Kyrios Sabaoth,
Najdotkliwiej upokorzy ludzi,
Pozwoliwszy im działać, jak tylko zapragną"
hmmm: www.nto.pl/.../121129876
 
 
+3 # zyta 2013-02-22 21:29
Nie kąsaj ręki , która karmi Kala
 
 
+1 # Stary uczeń 2013-04-08 10:04
Pamiętam, jak nie tak dawno, bo kilka lat temu, na lekcjach j. polskiego podczas dyskusji (oj jak ja je lubiłem) na temat UE stwierdził Pan, iż woli jechać w ostatnim z wagonów Zjednoczonej Europy, choćby i bydlęcym, niż pozostać na stacji Polska i patrzeć jak on odjeżdża.. Wychwalał Pan "europejski system wartości" i "europejską tolerancję" jako kontrę na moje spojżenie na polską historię i wartości, które z niej powinniśmy czerpać..
Na wschodzie widział Pan tylko możliwoś wymiany węgla na pingpongi - na zachodzie raj samochodów, rzekę darmowych pieniędzy i światłych idei..
A jaki jest koń każdy widzi..
Jednak to Pan był nauczycielem, autorytetem a ja tylko uczniem..
Pan może zmienił poglądy - prawo ewolucji i prawo rynku - jednak jak wielu młodym osobom zaszczepił Pan to, czego teraz Pan się brzydzi?
Może warto było przemyśleć wówczas słowa tego wygadanego ucznia z pierwzej ławki?
 
 
+3 # Dariusz Byczkowski 2013-04-09 20:08
Cieszę się że Stary Uczeń pamięta jeszcze moje lekcje.W dzisiejszych czasach na taką ekstrawagancję nie ma co liczyć.Trochę upraszczasz i spłycasz moje myśli - ale co do zasady to wielkiego wyboru z przystąpieniem do Unii nie mieliśmy.Poprze z oczywiste uwarunkowania geopolityczne chichot historii słyszymy jak nawracające echo.Główny nurt polityki toczył się i będzie toczył ponad naszymi głowami , a "świat się śmieje z karła co chce giganta grać". Gdybyśmy obrazili się na świat , nie wchodzili do tej paskudnej Unii , zbudowali sobie skansen jak na Białorusi ..., czy o taką alternatywę Ci chodzi? Ale rozumiem Twoje rozgoryczenie bo sam je przeżywam.Co do ewolucji poglądów , to pewnie jest tak , że im człowiek starszy , bardziej zgorzkniały i sceptyczny coraz mniej podatny na urodę świata , który jednak nie jest czarno-biały
 

Nie masz uprawnień do komentowania